Po ostatniej sesji Rady Miasta Krakowa wybuchła dyskusja o przyszłości Nowej Huty. Emocje wywołały słowa urzędników, którzy nie wykluczyli przeniesienia do tej dzielnicy części działalności z Rybitw i Płaszowa, w tym firm związanych z gospodarką odpadami. Radni PiS alarmują, że „Nowa Huta nie może stać się śmietnikiem Krakowa”, a władze miasta zarzucają opozycji manipulację.
Wszystko zaczęło się od dyskusji, podczas której urzędnicy przypomnieli o planowanej inwestycji firmy 7R. Radni zaczęli więc dopytywać, co dalej. Wtedy ze strony urzędników padły słowa, które podniosły temperaturę debaty: niewykluczone jest przeniesienie części przedsiębiorstw z Rybitw i Płaszowa do Nowej Huty. To, między innymi, firmy zajmujące się sortowaniem odpadów, które od lat są źródłem uciążliwego odoru dla mieszkańców.
Urzędnicy zastanawiają się jak walczyć z odorem na Rybitwach. Mieszkańcy: to zapach śmieci, fekaliów i zgnilizny
Media społecznościowe zalały komentarze i filmy, na przykład wideo wygenerowane przez AI, na którym Nowa Huta wygląda jak krajobraz z filmów "Mad Max" czy "Fallout". Innymi słowy: dystopijna wizja.
Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący RMK z Prawa i Sprawiedliwości i zarazem radny z Nowej Huty, przekonuje, że na przeniesienie do Nowej Huty śmierdzących biznesów nie ma zgody mieszkańców. I podkreśla, że "Nowa Huta to nie śmietnik Krakowa".
Obawiamy się, że smród, który czuć w Płaszowie, na Rybitwach, przy ulicy Golikówka, będą teraz czuć mieszkańcy Nowej Huty. A ta dzielnica już była przez wiele dekad obciążona smrodem z kombinatu, więc nie chcemy powtórki
- przekonuje Michał Drewnicki.
Radnym opozycji odpowiada wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk (prywatnie również Nowohucianin). Sęk przekonuje, że politycy PiS "manipulują mieszkańcami":
Oczywiście jest niewielki fragment terenów, który mógłby być przeznaczony dla firm gospodarujących odpadami. Ale po pierwsze - to nie jest taka działalność, jak przedstawiona w tych materiałach. To są działalności prowadzone najczęściej w zamkniętych instalacjach, nie ma mowy o emisji skażeń do środowiska. A po drugie - mówimy o wstępnych propozycjach, nad którymi cały czas pracujemy.
Według Drewnickiego, wiceprezydent nie zaprzecza, że w Nowej Hucie może pojawić się uciążliwy biznes. "Prezydent twierdzi wyłącznie, że manipulujemy obrazkiem" - mówi Drewnicki. I dodaje:
No to jest żałosne. Prezydent Sęk jako człowiek z Nowej Huty powinien troszczyć się o mieszkańców dzielnicy, a nie traktować nas jak śmietnik Krakowa. Wiem, że mieszkańcy Nowej Huty i okolic będą protestować, licząc na to, że prezydent Miszalski wycofa się z pomysłu przeniesienia w okolice Igołomskiej firm zajmujących się gospodarką odpadami.
Będzie umowa między Krakowem a ArcelorMittal. Chodzi o tereny po dawnym kombinacie
Wiceprezydent Sęk ucina temat. Przekonuje, że obecna dyskusja jest wyłącznie elementem przedreferendalnej kampanii. Mieszkańców Nowej Huty uspokaja, że nic nie odbędzie się bez konsultacji społecznych:
Będą konsultacje planu ogólnego, które dotyczą całego miasta i każdy głos będzie tak samo ważny. To nie jest tak, że mieszkańcy jednej dzielnicy będą przegłosowywać mieszkańców innej dzielnicy, bo to nie jest plebiscyt. Każdy głos zgłoszony w konsultacjach będzie miał swoją wagę.
Plan ogólny ma zostać przedstawiony publicznie dopiero po referendum - w czerwcu. Wówczas też rozpoczną się konsultacje społeczne w sprawie jednego z najważniejszych dokumentów planistycznych, który wyznaczy kierunki rozwoju Krakowa na kolejne lata.
Radni opozycji zablokowani na sesji. Chcieli rozmawiać o planie ogólnym i strategii