Po spłoszeniu koni na deptaku i śmierci jednego z fiakrów władze Zakopanego zapowiadały postawienie przy postoju specjalnej bariery i nakazu wiązania do niej koni. Miało to zapobiec podobnym wypadkom, szczególnie w sezonie turystycznym, gdy na Krupówkach są tłumy ludzi.
Teraz okazuje się, że władze miasta z pomysłu zrezygnowały. Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego tłumaczy, że projekt, by konie wiązać skrytykowali specjaliści. "Mamy ekspertyzę. Z danych naukowych sław w zakresie hodowli zwierząt wynika, że konie nie powinny być wiązane. Koń na uwięzi jest jeszcze bardziej niebezpieczny, gdyby się spłoszył" - mówił burmistrz.
Jednocześnie władze Zakopanego zdecydowały że miejskie postoje dorożek będą pod nadzorem Związku Podhalan, który zrzesza m.in fiakrów. I to właśnie związek będzie odpowiadać za porządek i bezpieczeństwo na postojach.
W Zakopanem dorożki stoją nie tylko przy Krupówkach, ale też pod skocznią czy w Kuźnicach. Obecnie w samej stolicy Tatr oficjalnie usługi dorożkarskie świadczy 70 górali. Przynajmniej drugie tyle dorożek spoza Zakopanego jeździ po mieście.
Przemek Bolechowski/ar