"Naprawcie nam w końcu most" - proszą od tygodni mieszkańcy dzielnicy Prokocim w Krakowie, którzy próbują przedostać się z jednej strony parku Jerzmanowskich na drugą. Od czerwca mostek przez Drwinkę jest zamknięty. Konstrukcja stwarza zagrożenie, bo przez ulewy jej fundamenty są niestabilne. Zamknięcie jest jednak teoretyczne, bo ogrodzenie usuwają sami mieszkańcy i w ten sposób otwierają przeprawę.
Jest to więc most paradoksu. Pan Mateusz z Prokocimia wyjaśnia, dlaczego ogrodzenie było już kilkunastokrotnie zdejmowane.
- Doskwierał problem niedostępności drugiej strony. Z drugiej strony jest szkoła. Najprawdopodobniej ogrodzenie zostało wrzucone przez kogoś do wody. Reszta mieszkańców korzysta z tego udogodnienia - mówi.
Aleksandra Mikolaszek z Zarządu Zieleni Miejskiej takie działanie nazywa dosadnie.
- Mamy tam do czynienia z notorycznymi aktami wandalizmu - stwierdza.
Jednocześnie Mikolaszek przekonuje, że do listopada ma powstać projekt naprawy mostu.
Park Jerzmanowskich został wyremontowany ledwie kilka lat temu. Kiedy przeprawa zostanie ostatecznie wyremontowana, nie wiadomo.