Do zdarzenia doszło w kwietniu ubiegłego roku. Bartłomiej K. dojeżdżał lokomotywą do składu pociągu "Przemyślanin". Podjechał za szybko, nie zdążył wyhamować i uderzył w wagony. W pociągu były trzy osoby, które odniosły lekkie obrażenia. Po wypadku Bartłomiej K. zniszczył dowody w sprawie.
Pociągi, podobnie jak samoloty, mają swoje "czarne skrzynki". Są to taśmy, które rejestrują m.in. prędkość składu. Każdy maszynista po skończonym kursie musi taśmy wyjąć, opisać i zanieść do archiwum.
Bartłomiej K., po tym, jak spowodował wypadek na Dworcu Głównym wiedział, że gdy odda taśmę, wyjdzie na jaw, iż wjechał na stację za szybko i że to z jego winy doszło do wypadku. Postanowił więc oddać taśmę w częściach. Uciął nagranie dokładnie w miejscu, w którym zarejestrowany był moment wypadku.
Prokuratorzy nie uwierzyli, że taśmę zniszczył przypadkowo. Po przesłuchaniu Bartłomiej K. przyznał się do winy i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.
(Karol Surówka/ko)