Rodzice z symbolicznymi tornistrami na plecach protestowali dziś w Krakowie przeciwko reformie edukacji. Punktualnie o 12.00 z głośników popłynął dźwięk dzwonka, po którym zasiedli oni na przygotowanych krzesłach. Pomiędzy protestującymi przechadzała się "minister edukacji Anna Zalewska", która linijką biła uczestników protestu po dłoniach.
posłuchaj protestujących
Taki happening zorganizowali rodzice z inicjatywy "Szkoła to nie eksperyment". Protestujący włożyli tornistry z napisami: "umarła klasa" oraz "910 tysięcy", bo taką liczbę podpisów zebrano pod wnioskiem o referendum szkolne. Zgromadzonym przypomniano także wypowiedzi prezydenta i premier z okresów kampanii wyborczych.
Jak mówili protestujący - rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem i nie wolno tych praw naruszać. Nie podoba się im również to, że nie ma okresu przejściowego a także program przedmiotów - w szczególności historii. Uważają, że referendum powinno zostać zorganizowane, bo jeśli ludzie zagłosują za reformą, to zostanie ona wprowadzona.
Wniosek referendalny czeka na rozpatrzenie, chcielibyśmy żeby sejm przyspieszył prace nad liczeniem głosów i podjął mądrą i wiążącą decyzję. To jest pewna forma przypomnienia - nie mówmy nacisku, ale przypomnienia - podkreśla Anna Kozłowska, organizatorka happeningu.
Dzisiejszy protest był zapowiedzią strajku, który odbędzie się 10 maja. Część rodziców nie pośle wtedy dzieci do szkoły, domagając się w ten sposób referendum w sprawie reformy edukacji.
Teresa Gut/bp
W Krakowie rodzice protestują przeciwko reformie edukacji. Założyli tornistry z napisami "#910tysięcy" @RadioKrakow pic.twitter.com/hu69aRZqO5— Teresa Gut (@TereskaGut) 7 maja 2017