Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Lawrence Foster. Sugeruje, nie przeszkadza

Gdy mistrz batuty przyjeżdża do Krakowa, należy wszystko rzucić i pędzić na koncert. Trzeba go posłuchać, bo tacy artyści mają wiele do powodzenia, bo to właśnie oni tworzą historię muzyki. Pobiegłam zatem tydzień temu do Filharmonii Krakowskiej, by usłyszeć orkiestrę pod batutą Lawrence’a Fostera, legendy światowej muzyki. Nie zawiodłam się. Wielkie wrażenie zrobił na mnie ten wieczór. Maestro niczym demiurg składał dźwięki i frazy orkiestry, budując proporcje muzyki. Jak muzycy orkiestry FK grali pod jego batutą! Z jakim rozmachem! Z jakim oddechem! Co to znaczy mistrz za pulpitem dyrygenckim!

Lawrence Foster. Sugeruje, nie przeszkadza
Filharmonia Krakowska/ Autorstwa Zygmunt Put Zetpe0202 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18359990

Lawrence’a Foster, rocznik 1941, ma problemy z poruszaniem się. Na co dzień korzystał z wózka inwalidzkiego, ale na estradę wszedł o własnych siłach, powoli, małymi kroczkami, jakby stopami chciał przytrzymać podłogę. W każdym kroku czuło się niepewność i strach, niemal drżenie jego mięśni. Ale gdy usiadł za pulpitem dyrygenckim i zaczął dyrygować, stał się młodszy o wiele lat, pełen werwy, ognia, precyzji i doświadczenia, które pozwoliło dać muzykom przestrzeń do gry; sugerować, ale nie przeszkadzać. Tak, już po pierwszych dźwiękach było wiadomo, że to jest ten sam artysta, który słynie z porywających, pełnych ekspresji interpretacji utworów o zróżnicowanym charakterze, prezentowanych z powodzeniem w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji; to jest ten artysta, który od lat promuje George’a Enescu.

W Filharmonii Krakowskiej zabrzmiały trzy utwory, kompozytorów z różnych lat, którzy urodzili się w Monarchii Austro-Węgierskiej, a więc pochodzili z tego samego tygla kulturowego: Tańce z Galanty Zoltana Kodaly’a, II Koncert fortepianowy A-dur Ferenca Liszta i Tańce słowiańskie Antonina Dvořáka. W partii solowej usłyszeliśmy bardzo młodego, 22-letniego, świetnego technicznie, pianistę z Izraela Yoava Levanona. Pięknie grał, żadnych trudności. Artysta ten, obdarzony jest wielką muzykalnością i urodą – bardzo podobny do młodego Liszta. I tak sobie wtedy pomyślałam o słynnym powiedzeniu, które tu idealnie pasowało: „młodzi biegają szybko, ale to starzy wiedzą dokąd powinni biec”. I ten duet Foster i Levanon, doświadczenie i młodość, wypadł bardzo dobrze. Ale prawdziwe mistrzostwo maestro Lawrence’a Fostera poczułam w tańcach Kodaly’a i Dvořáka. Tutaj zrodziła się jakaś niezwykła więź między dyrygentem a muzykami orkiestry. Grali jak uskrzydleni (doskonałe partie solowe muzyków orkiestrowych). O takich koncertach można powiedzieć, że zdarzyła się muzyka!

Warto zdawać sobie sprawę, że muzyka rodząca się w Monarchii Austro-Węgierskiej w XIX i na początku XX wieku stanowiła wyjątkowe zjawisko kulturowe, wynikające z wielonarodowego charakteru państwa. Współistniały tam bowiem tradycje niemieckie, węgierskie, czeskie, słowackie, chorwackie czy rumuńskie. Ta różnorodność sprzyjała powstawaniu stylów narodowych w muzyce, a jednocześnie utrzymywaniu silnych związków z tradycją wiedeńską. W tym kontekście szczególną rolę odegrali kompozytorzy właśnie tacy jak Franz Liszt, Antonín Dvořák oraz Zoltán Kodály, których twórczość ukazuje różne sposoby wykorzystania folkloru i tradycji narodowej w muzyce.

Między twórczością tych trzech kompozytorów można wskazać zarówno podobieństwa, jak i różnice. Wszyscy trzej postrzegali muzykę ludową jako ważne źródło inspiracji, jednak stosowali ją w odmienny sposób. Liszt traktował folklor raczej jako efektowny materiał stylistyczny, Dvořák – jako element budowania narodowej tożsamości w ramach klasycznej formy, natomiast Kodály – jako autentyczne źródło muzycznego języka, które należy zachować w możliwie niezmienionej postaci. Różnice te wynikają także z epoki: Liszt reprezentuje romantyzm, Dvořák późny romantyzm narodowy, a Kodály – muzyczny modernizm XX wieku.

Przyznam się, że głównie suita orkiestrowa Tańce z Galanty Kodaly’a, która zabrzmiała na koncercie w Filharmonii Krakowskiej, zrobiła na mnie największe wrażenie. Pojawiają się w niej melodie inspirowane tradycją węgierską regionu Galánta. Styl Kodály’a charakteryzuje się tu modalnością, nieregularnymi rytmami oraz większą prostotą faktury. Ale jak te wszystkie drobne elementy wyciągnął z tkanki muzycznej Maestro Foster, to mnie zachwyciło. Nie tylko mnie. Publiczność dziękowała długo, oklaskując artystów na stojąco. Warto było być na tym koncercie!

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski