Jedni mieszkańcy otwierali okna, bo na klatce śmierdziało farbą, inni zamykali, bo robiło się chłodno. W efekcie... administrator budynku wykręcił klamki z okien. Do takiej absurdalnej sytuacji doszło na osiedlu Zgody w krakowskiej Nowej Hucie. Przy okazji trwającego remontu budynku mieszkańcy otwierali okna. Na to skarżyli się inni lokatorzy. Administracja budynku przychyliła się do tych drugich skarg. Problemu pozbyła się, pozbywając klamek.
Posłuchaj wypowiedzi
Takie działanie nie jest jednak złamaniem żadnych przepisów. "Przepisy przeciwpożarowe nie są łamane" - przyznaje Paweł Obważanek, rzeczoznawca do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych. "Podczas zimy wykręcanie klamek w oknach na klatkach schodowych w bloku jest też częstą praktyką: lokatorzy wietrzą, później ciepło ucieka i trzeba więcej płacić za ogrzewanie, to klamki wykręcamy" - mów Teresa Mostowik-Stępień z krakowskiej Grupy Inicjatywnej Obrony Praw Członków Spółdzielni Mieszkaniowych. Jak jednak zaznacza, musi się zgodzić na to większość mieszkańców lub musi być taka rzecz zawarta w regulaminie spółdzielni. Inaczej nie można tego zrobić.
Teraz, aby przywrócić klamki, mieszkańcy powinni napisać do zarządcy budynku i taka petycja powinna pomóc. Jeśli nie to zawsze można sobie po prostu zaśpiewać: "Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu. Zawsze pomoże o każdej porze, o mój Boże!"
Wspólnota mieszkaniowa zarządzająca blokami na osiedlu Zgody informuje, że klamki zostaną ponownie przykręcone w oknach, gdy tylko zrobi się cieplej.
Tomasz Bździkot/bp
Dla drugiej części mieszkańców było to ogromne zaskoczenie.Tym bardziej, że wychodząc przed blok, nadal można przeczytać tabliczkę Osiedle Zgody 5, a nie Alternatywy 4. "Bareja wiecznie żywy. Pewnego dnia wychodzę z psem na spacer i patrzę, a tu w ośmiu oknach klamki zniknęły" - mówi jeden z mieszkańców. Takie zderzenie prowadzą do przemyśleń i skojarzeń z wiadomym filmem: "Dlaczego tu nie ma klamek? To te halucynacje, o których mówił profesor"
Wszystko jednak okazało się rzeczywistością. Zarządca budynku informuje jedynie, że klamki zostały wykręcone na prośbę mieszkańców, którzy przy obecnej pogodzie odczuwali wyraźny chłód, gdy okna były otwarte. A tak naprawdę chodzi... tylko o jednego lokatora, bo nikt więcej się nie skarżył. Mieszkań jest wprawdzie 24, ale nikt się nikogo nie pytał, a klamki wymontowano. "Podczas remontu było czuć zapach farby, było zapylenie od szlifowania i szpachlowania, nie dało się wywietrzyć. Był po prostu smród" - mówią lokatorzy.