Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kraków pożegnał prof. Stanisława Krawczyńskiego. "Przez dekady kształtował wyobraźnię muzyków i publiczności"

Wieloletni rektor Akademii Muzycznej w Krakowie, dyrygent, chórmistrz, pedagog i humanista, który przez dekady kształtował wyobraźnię kilku pokoleń muzyków i publiczności; piękny człowiek, duszą i charakterem – w piątek społeczność muzyczna Krakowa pożegnała w Bazylice Mariackiej a później na Cmentarzu Rakowickim zmarłego 21 lutego prof. Stanisława Krawczyńskiego.

Kraków pożegnał prof. Stanisława Krawczyńskiego. "Przez dekady kształtował wyobraźnię muzyków i publiczności"
Fot. Agnieszka Malatyńska

Jego nazwisko było synonimem rzetelności i głębokiego szacunku dla drugiego człowieka, dla muzyki, dla partytury. Wszyscy w pewien sposób – zarówno środowisko muzyczne, jak i cała rzesza melomanów – jesteśmy ukształtowani przez niego. Wiele mu zawdzięczamy. Dla młodszych był mistrzem i mentorem, dla starszych przyjacielem i dobrym kolegą.

Każda śmierć boli, ale ta bardziej, bo przedwczesna, bo niespodziewana. We wrześniu prof. Stanisław Krawczyński obchodził 70. urodziny. Miał tyle planów, jego kalendarz pękał w szwach. Jako prezes Fundacji Capella Cracoviensis i jako prawa ręka Stanisława Gałońskiego organizował kolejną edycję Festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie”. Ale ostatnio nagrywał dzieła wszystkie Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, barokowego kompozytora, kapelmistrza z Katedry Wawelskiej, nazywanego polskim Haendlem. Było to wielkie zadanie, łączące w sobie nie tylko nagranie pięciu płyt, ale także wydanie wszystkich materiałów nutowych a także opracowanie naukowe. Projekt „Grzegorz Gerwazy Gorczycki – Opera Omnia”, który zrzeszał naukowców z licznych uczelni, zajmował go przez ostatnie dwa, a może nawet trzy lata. Czy zdążył – jako szef tego przedsięwzięcia – wszystko zamknąć? Zakończyć?

Zmarł były rektor Akademii Muzycznej w Krakowie prof. Stanisław Krawczyński

Radio Kraków

Stanisław Krawczyński był człowiekiem, który łączył i wierzył, że można, a nawet trzeba działać razem, który widział siłę we wspólnocie. Doświadczyła tego Akademia Muzyczna w Krakowie, którą jako rektor kierował w sumie przez 12 lat! Doświadczyły też zespoły których był kierownikiem: Chór Polskiego Radia i TV w Krakowie oraz Chór Filharmonii Krakowskiej. Później przez ponad 20 lat był dyrygentem Capelli Cracoviensis. Z muzykami często ruszał w świat, występował m.in. w Teatro alla Scala w Mediolanie, Teatro Regio w Turynie, Accademia di Santa Cecillia w Rzymie, sali koncertowej UNESCO w Paryżu, Beethovensaal w Stuttgarcie, Brucknerhaus w Linzu itd.

Był naturalnym liderem. W tym dobrym słowa znaczeniu: wyzwalał aktywność innych i pomagał jeśli była taka potrzeba. To już było widoczne w podstawówce muzycznej. Szybko stał się drużynowym w szczepie „Słowiki” a później został szczepowym. Miał kręgosłup moralny, wiedział co dobre i co złe i uczył innych, młodszych, często zagubionych i omamionych obietnicami PRL-u. Pochodził z rodziny doświadczonej przez wojnę i politykę. Ojciec, Lwowiak, żołnierz AK zesłany był na Syberię. Tam poznał swoją przyszłą żonę, też zesłaną na Syberię, ale z Wileńszczyzny. Rodzice wrócili stamtąd do Krakowa dopiero w grudniu 1955 roku, parę miesięcy wcześniej urodził się Stanisław Krawczyński, w miejscowości Pierspiektiwnyj w Kraju Krasnojarskim, na Syberii. W dowodzie osobistym miał więc napisane urodzony w ZSRR. Nieraz ten zapis się przydał, zwłaszcza w burzliwych latach 80.

Był serdeczny, bezpośredni, szczery, dyskretny, wymagający, sprawiedliwy. Nie wiem jak długo go znałam. Mam wrażenie, że od zawsze. Początkowo był dla mnie panem profesorem, panem rektorem, słowem mentorem. Ale gdy pracowaliśmy razem przy festiwalach w Krakowie i Krynicy, zaproponował przejście na ty: stał się Stasiem. Znakomicie się z nim współpracowało: rzeczowo, stanowczo, bez zbędnych słów. Ale jak był czas to można było wspólnie wypić kawę i pogadać, o życiu, o muzyce.

Należał do tej generacji artystów, dla których dyrygowanie było czymś więcej niż zawodem – było misją. W jego pracy nie było miejsca na efekciarstwo. Oczekiwał myślenia, odwagi interpretacyjnej, a zarazem pokory wobec kompozytora. Ci, którzy mieli okazję obserwować go podczas prób, pamiętają atmosferę skupienia. Nie podnosił głosu. Często wystarczało krótkie spojrzenie, precyzyjny gest dłoni, aby zespół natychmiast reagował. Był dyrygentem dialogu – słuchał muzyków, dawał im przestrzeń, a jednocześnie potrafił konsekwentnie prowadzić całość ku zamierzonemu kształtowi. Wspólne muzykowanie było dla niego procesem współtworzenia, nie demonstracją władzy.

Poza estradą pozostawał człowiekiem skromnym. Unikał rozgłosu, rzadko mówił o sobie. Chętniej opowiadał o kompozytorach, o historii utworów, o kontekstach kulturowych.

Wczoraj zdałam sobie sprawę, że śmierć Stanisława Krawczyńskiego zamyka ważny rozdział w historii polskiej i krakowskiej kultury muzycznej. Podczas uroczystości pogrzebowych zobaczyłam jak bardzo był lubiany i doceniany w środowisku. To było niezwykłe pożegnanie i podziękowanie wszystkich razem i każdego z osobna, za dobro jakie Stanisław Krawczyński nam przekazał. Gdy po mszy przez Bazylikę Mariacką, ruszył kondukt z trumną, w kościele rozległy się brawa. Tak brawa…

I ta przepiękna muzyka, która brzmiała. Głównie dwóch francuskich kompozytorów, których bardzo cenił Stanisław Krawczyński, Gabriela Faure i Maurice’a Durufle i fragmenty z mszy żałobnych tych twórców. Łzy napływały do oczu. I ten chór zrzeszony z wielu krakowskich zespołów, i wielu dyrygentów, solistów, i wielu organistów. I wszyscy doskonali. Aż się czuło, że każdy na swój sposób żegnał się z prof. Stanisławem Krawczyńskim. A potem na cmentarzu zabrzmiała m.in. pieśń Henryka Mikołaja Góreckiego i niezwykle wzruszająca w tych okolicznościach muzyka Henry'ego Purcella na dętych instrumentach. Tego się nie gra na zwykłych pogrzebach, bo to muzyka pogrzebowa królów. Ale dla Staszka muzycy zagrali właśnie te „królewskie” dźwięki.

Smutno się zrobiło i tak pusto. Zresztą z wiekiem pustoszeje świat wokół nas. Jedynie może nas pocieszyć muzyka. Świadomość, że muzyka, której prof. Stanisław Krawczyński służył przez całe życie, trwa, brzmi i wzrusza kolejnych.

Będziemy pamiętali!

Ps. W sobotę, 14 marca, o godz. 18, w Filharmonii Krakowskiej odbędzie się koncert poświęcony pamięci prof. Stanisława Krawczyńskiego. Wystąpią: Kantorei Sankt Barbara i L’Estate Armonico pod dyrekcją Wiesława Delimata. W programie: Bach i Haendel.





Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania