Krakowscy radni Prawa i Sprawiedliwości nie chcą, żeby muzeum PRL-u "pokazywało tylko socland".
"Dobrze, że minister chce przekazać pieniądze na muzeum, ale wciąż nie wiemy jakie to muzeum ma być" - mówił w porannej rozmowie Radia Kraków radny PiS-u, Adam Kalita. Jak dodał, takie muzeum jest Krakowowi potrzebne. Ma jednak zastrzeżenia co do nazwy i kształtu ekspozycji. "Nie protestujemy przeciwko muzeum, nie chcemy tylko, żeby pokazywało socland. Myślę, że ta nazwa nie jest szczęśliwa, moglibyśmy ją zmienić na Muzeum Wolności, czy Muzeum Nowej Huty. Nam zależałoby na tym, żeby to nie było muzeum umiejscowione tylko w Nowej Hucie, zależałoby nam na tym, żeby pokazało cały kontekst PRL-u właśnie w Nowej Hucie, czyli także wysiedlenia powojenne ludzi, którzy tam mieszkali. Bo to nie tak było, że tam była jakaś pustynia. Ja rozumiem, że wczoraj rozpoczęła się dyskusja czym to muzeum ma być" - przekonywał na antenie Radia Kraków Kalita.
Radni Krakowa dyskutowali wczoraj o przekształceniu placówki w instytucję miejską. Według radnego Kality w projekcie statutu muzeum, jaki przedstawił prezydent Krakowa, nie ma mowy o tym, że muzeum pokaże historię Nowej Huty.
(Daniela Motak/jp)