Jarosław Gowin, lider Polski Razem, ostro skrytykował prezydenta Bronisława Komorowskiego za podpisanie ustawy o Otwartych Funduszach Emerytalnych.
Bronisław Komorowski podpisał ustawę, ale równocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Gowina postąpił nieodpowiedzialnie i dołączył do obozu promującego antyreformy.
"Gdyby pan prezydent podszedł z powagą do obowiązków strażnika konstytucji, to podpisując tę niefortunną ustawę powinien przedstawić też inną, alternatywną propozycję, bo wszyscy wiemy, że emerytur z ZUSu nie będzie" - powiedział podczas konferencji prasowej w Krakowie Jarosław Gowin.
Tymczasem premier Donald Tusk jest zadowolony z decyzji prezydenta w sprawie OFE. Szef rządu zaznaczył, że gdyby prezydent uważał, że ustawa o OFE jest niekonstytucyjna to by jej nie podpisał.
"To bardzo słuszna decyzja. Choć niepopularna, to przyczyni się ona do zwiększenia bezpieczeństwa i stabilności systemu emerytalnego" - powiedział premier.
Reforma emerytalna przewiduje przekazanie do ZUS-u części pieniędzy zgromadzonych przez Polaków w OFE. To prawie 150-siąt miliardów złotych. Przyszli emeryci będą mieli 4 miesiące na decyzję, czy chcą by ich środki na przyszłe świadczenia gromadzone były i w OFE i w ZUS-ie czy tylko w ZUS-ie. Na 10 lat przed emeryturą środki z OFE mają być stopniowo przekazywane na subkonto w ZUS-ie.
Jeśli nowe przepisy okażą się niezgodne z konstytucją, to zdaniem Jarosława Gowina znacznie ucierpią finanse państwa. Bo wtedy nie tylko nie uda się załatać dziury budżetowej, ale być może również trzeba będzie wypłacić funduszom emerytalnym wysokie odszkodowania.
Maciej Skowronek/IAR/ar