Mieszkańcy wieżowców w centrum Oświęcimia skarżą się na źle działającą wentylację. Pan Bartek w styczniu zasłabł w łazience. Niegroźnie zatruł się tlenkiem węgla. Czad prawdopodobnie wydobywał się z piecyka zamontowanego w mieszkaniu sąsiada.
Pan Bartek mieszka na dziewiątym piętrze wieżowca w centrum Oświęcimia. W styczniu zasłabł w łazience. Prawdopodobnie zatruł się tlenkiem węgla z piecyka gazowego zamontowanego w innym mieszkaniu.
"Poczułem, że kręci mi się w głowie, miałem problemy z oddychaniem. Nie pamiętam jak wróciłem do pokoju. Najdziwniejsze jest to, że nie używałem piecyka gazowego. Zatrułem się nie swoimi spalinami " - opowiada Radiu Kraków pan Bartek.
Mężczyzna trafił do szpitala w Oświęcimiu. Zatrucie nie było jednak groźne. Zdaniem pana Bartka w wieżowcach w centrum Oświęcimia wentylacja funkcjonuje źle. "Wentylacja zamiast wywiewać powietrze i spaliny na zewnątrz, wwiewa je do mieszkania" - tłumaczy lokator.
To nie jedyny taki przypadek w tym sezonie grzewczym. Co roku z powodu źle działającej instalacji wentylacyjnej w Oświęcimiu czadem zatruwa się kilka osób. A winni są - zdaniem zarządcy budynków - lokatorzy, którzy wymieniają okna i nie wpuszczają do mieszkań świeżego powietrza.
"Te budynki powstały w latach 60. 70. i system wentylowania w nich jest grawitacyjny. Powietrze do mieszkań powinno dostawać się przez nieszczelności w stolarce okiennej i nawiewniki. Jeżeli mamy szczelne okna w mieszkaniu, nie zachodzi wymiana powietrza. W takiej sytuacji komin nie może pociągnąć spalin " - wyjaśnia Wiesław Pitry z Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Budowlanka" w Oświęcimiu.
Sprawa trafiła już do nadzoru budowlanego w Oświęcimiu.
(Marek Mędela)