Górnicy i hutnicy z Bukowna w zachodniej Małopolsce zablokowali trasę olkuską. Po raz kolejny upomnięli się o tańszy prąd dla ich zakładu pracy. Na razie, mimo pięciu lat protestów, rząd nie zmienił niekorzystnych dla tej gałęzi przemysłu przepisów. Przez gigantyczne rachunki za energię, polskie huty nie mają szans w konkurencji z firmami z Europy.
Posłuchaj rozmowy z Bogusławem Ochabem, prezesem ZGH Bolesław
Hutnicy i górnicy z Bukowna przy dźwiękach górniczej orkiestry dętej na kilkanaście minut zablokowali w piątek drogę 94 Kraków - Dąbrowa Górncza. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę rządu i Ministra Gospodarki na sytuację tzw. firm energochłonnych. To zakłady, które do produkcji zużywają ogromne ilości energii.
"Energia elektryczna w naszym zakładzie zrobiła ogromne spustoszenie. Roczne koszty energii skoczyły z 70 do 150 milionów . To podwyżka o sto procent" - mówi Jan Kajda, ze Związku Zawodowego Górników w ZGH Bolesław.
"Przy takich stawkach długo nie wytrzymamy. Ceny prądu to nasze miejsca pracy . Musimy walczyć i udowodnić rządowi, że mamy rację" - dodaje Janusz Adamski ze Związku Zawodowego "Kadra" w ZGH Bolesław.
Protest na krajowej 94. hutnicy zorganizowali po raz drugi. Zapowiadają kolejne manifestacje. Zakłady Górniczo-Hutnicze "Bolesław" to największy pracodawca w okolicach Olkusza. W hucie i kopalniach Bolesław i Pomorzany daje pracę 3 tysiącom osób. To również jeden z większych producentów cynku i ołowiu w Polsce.
(Marek Mędela)