Dziury głębokie na kilkanaście centymetrów, a co dziesięć metrów - progi zwalniające. Na ten krakowski absurd natrafili wczoraj nasi reporterzy.
Posłuchaj Piotra Hamarnika z krakowskiego Zikitu
Okoliczni mieszkańcy przyznają, że szczególnie przy deszczu po ulicy nie da się jeździć.
Drogowcy tłumaczą, że progi zwalniające zamontowano jeszcze przed pogorszeniem się stanu jezdni. Co gorsza, wciąż nie jest planowany remont ulicy, bo miastu skończyła się pula pieniędzy na łatanie dziur. Urzędnicy będą starali się zdobyć dodatkowe pieniądze - wtedy ul. Zbrojarzy mogłaby zostać naprawiona jeszcze w te wakacje.
(Karol Surówka/ko)