Apeluję do mojego przyjaciela i prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Mariana Banasia, aby zrezygnował ze stanowiska. Jeśli tego nie zrobi, obóz dobrej zmiany może przegrać przyszłoroczne wybory prezydenckie - mówił w rozmowie z Radiem Kraków działacz opozycji antykomunistycznej, Ryszard Majdzik.
"Marian, byłeś moim przyjacielem, jesteś moim przyjacielem, ale mam prośbę, żeby nie przeszkadzać dobrej zmianie. Jeżeli są jakieś zarzuty, to powinno się ustąpić, zawiesić swoją działalność, podać do dymisji - o to apeluję, Marian. Nie rób krzywdy Prawu i Sprawiedliwości, nie rób krzywdy Zjednoczonej Prawicy, zrobisz krzywdę całej formacji, zrobisz krzywdę prezydentowi Andrzejowi Dudzie, żeby nie było reelekcji" - mówił w rozmowie z Mariuszem Bartkowiczem Ryszard Majdzik.
W emocjonalnym apelu b.działacz opozycji @RMajdzik zaapelował w @RadioKrakow o dymisję do prezesa @NIKgovPL Mariana Banasia: "Nie przeszkadzaj dobrej zmianie. Apeluję, nie rób krzywdy @pisorgpl, bo robisz na przyszłość krzywdę prezydentowi @AndrzejDuda w jego reelekcji" pic.twitter.com/E8ecJjoruK— Mariusz Bartkowicz (@M_Bartkowicz) October 17, 2019
Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś w oświadczeniu przekazanym PAP poinformował, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i w czwartek przystąpił do wykonywania obowiązków w NIK.
"Deklaruję, że będę przeciwstawiał się wszelkim próbom ataku na moją osobę jako Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Stanowczo również oświadczam, że będę bronił niezależności i bezstronności Najwyższej Izby Kontroli jako naczelnego organu kontroli państwowej" – napisał Banaś.
"Zmanipulowane i kłamliwe doniesienia medialne mające na celu zdyskredytowanie mojej osoby niewątpliwie stanowią formę zemsty tych środowisk, które w wyniku przeprowadzonej reformy służb skarbowych i celnych utraciły dotychczasowe wpływy na możliwość podejmowania najważniejszych decyzji w Rzeczypospolitej Polskiej" – przekazał.
Banaś oświadczył, że pozostając wierny złożonej przysiędze, dochowa wierności postanowieniom Konstytucji, a powierzone mu obowiązki będzie wypełniał bezstronnie i z najwyższą starannością. Wskazał też, że Centralne Biuro Antykorupcyjne w środowym komunikacie poinformowało, że zakończyła się kontrola jego oświadczeń majątkowych.
We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Banaś, były minister finansów i szef Służby Celnej, zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy, mowa była także o powiazaniach Banasia ze stręczycielami. Jak informował "Superwizjer", Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 m kw. i dwóch mniejszych miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu.
Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych.
Szef NIK oświadczył, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia". Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.
W środę NIK zdementowała doniesienia o dymisji Banasia, przypominając, że przebywa on na urlopie bezpłatnym. Informację o rezygnacji Banasia podawali we wtorek posłowie PO-KO Sławomir Nitras i Borys Budka oraz niektóre media. Nitras w tej sprawie skierował pytanie do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Ta oświadczyła, że żadne pismo o rezygnacji Banasia do niej nie wpłynęło.
Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało w środę, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, który ma siedem dni na zgłoszenie uwag. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że nie może udzielać informacji o ustaleniach kontroli, w tym o zastrzeżeniach CBA. Jak dodał, Banaś "ma prawo do tych zastrzeżeń odnieść się, ma prawo złożyć wyjaśnienia, czy uwagi do tych zastrzeżeń, które muszą być później analizowane".
Zgodnie z ustawą o NIK prezesa Izby - na wniosek marszałka Sejmu lub grupy co najmniej 35 posłów - powołuje Sejm bezwzględną większością głosów za zgodą Senatu. Kadencja prezesa NIK trwa sześć lat. Sejm odwołuje prezesa NIK jeżeli: zrzekł się on stanowiska; uzna, że stał się on trwale niezdolny do pełnienia obowiązków na skutek choroby; został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie przestępstwa; złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu; Trybunał Stanu orzekł w stosunku do niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych.
Mariusz Bartkowicz/Dominika Kossakowska/PAP/bp