Burmistrz Bochni odpiera zarzuty o przedwyborczy niepotrzebny wydatek. Chodzi o wymianę zieleni na rynku. Jak już mówiliśmy w Radiu Kraków, Bochnia nagle wróciła do kontrowersyjnego pomysłu wycięcia starych lip i zastąpienia ich mniejszymi klonami. Ma to odsłonić okoliczne kamienice.
Posłuchaj burmistrza Bochni, Stefana Kolawińskego
D rzewa zostały wycięte w ekspresowym tempie, ostatnie zniknęły we wtorek po Świętach Wielkanocnych. Urzędnicy przypominają, że były chore i prędzej czy później groził zawaleniem. Krytycy tego działania przypominają jednak, że cały rynek w Bochni w przyszłości ma być przebudowany i można było z tym poczekać. Na wymianę drzew i zieleni na bocheńskim rynku miasto wyda ponad 100 tysięcy złotych.
- Jeśli pojawiłaby się konieczność przesadzenia czy częściowej zmiany zieleni to nie oznacza to, że wszystko zostanie zrujnowane. Z wyborami można wszystko skojarzyć. Nie róbmy w takim razie nic. Nie łatajmy dziur bo idą wybory, nie róbmy także kanalizacji i nie sprzątajmy. - broni się burmistrz Bochni, Stefan Kolawiński.
Kolawiński przyznał kiedyś na antenie Radia Kraków, że chciałby zostać burmistrzem Bochni na kolejną kadencję. Nie wiadomo jednak czy będzie mógł wystartować w wyborach, jest bowiem oskarżony o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Chodzi o zlecenie naprawy klimatyzacji w hali targowej Gazaris firmie żony radnego Władysława Rzymka. Wyrok w tej sprawie powinien zapaść jeszcze przed wakacjami. Stefan Kolawiński nie przyznaje się do winy.
Przypominamy: Bochnia: rusza proces burmistrza. Grozi mu do 10 lat i utrata stanowiska
(Bartłomiej Maziarz/ko)