Pył i kurz z budowy przeszkadza mieszkańcom krakowskiego Zabłocia. Trwają prace rozbiórkowe budynku Telpodu - jednego z największych gmachów poprzemysłowej dzielnicy.
Ookoliczni mieszkańcy twierdzą, że budowa nie jest odpowiednio zabezpieczona i kurz jest wszędzie. "Kłęby dymu - wszędzie. Kurz jest na naszych balkonach, stolikach, na ubraniach, a nawet na nas samych. Sąsiedzi, którzy mają oczyszczacze powietrza w mieszkaniach skarżą się, że filtry trzeba wymieniać po tygodniu. My może i na budownictwie się nie znamy, ale tego pyłu i kurzu jest za dużo!" - mówią reporterce Radia Kraków mieszkańcy.
Fot. M. Masztalerz
Paweł Żelazny, menadżer projektu budowy przy ulicy Romanowicza, przyczyną tego zjawiska jest z pewnością upał. I choć budowniczy nie zamierzają przykryć budynku żadną płachtą, to obiecali natychmiast rozwiązać problem. "Podejmujemy pewne działania, m.in. będzie polewać wodą gruz z rozbiórki. My też chcemy wyeliminować ten problem" - wyjaśnia Paweł Żelazny. Krakowscy inspektorzy nadzoru budowlanego także zapowiedzieli, że w najbliższym czasie zajrzą na plac budowy.
Miłośników historii Zabłocia, których przeszły ciarki na myśl o wyburzaniu Telpodu, uspokajamy: budynek na szczęście nie będzie wyburzany w całości. Na szczęście - bo przecież jest jednym z najciekawszych symboli Zabłocia. "W czasach jeszcze przedwojennych to była przemysłowa dzielnica Krakowa, i to pełną gębą" - zauważa znawca historii Krakowa Konrad Myślik i dodaje, że w tej industrialnej perełce mieściły się kiedyś Państwowe Zakłady Radiotechniczne, których pracownikami były w 80 procentach kobiety. Produkowano tam między innymi głośniki radiowe i wzmacniacze dla Polskiego Radia. Było to jedno z największych przedsiębiorstw w powojennym Krakowie. Zakłady plasowały się w ścisłej "czołówce" w swojej branży. Pod koniec lat. 70 Telpod produkował sprzęt dla wojsk Układu Warszawskiego, a w latach 80. był jednym z głównych ośrodków krakowskiej opozycji. Teraz powstaje tu nowoczesny akademik.
(Martyna Masztalerz/ew)