Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Batalia przenosi się do gabinetów. Prawnik analizuje prawny pat po bojkocie Wisły Kraków

Bezprecedensowa sytuacja na zapleczu Ekstraklasy stała się faktem – zaplanowany hit pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków ostatecznie się nie odbył. Zespół "Białej Gwiazdy" zrealizował swoje zapowiedzi i zbojkotował spotkanie w odpowiedzi na decyzję gospodarzy o zamknięciu sektora gości. Piłka zeszła na dalszy plan, a do głosu doszli prawnicy.

Batalia przenosi się do gabinetów. Prawnik analizuje prawny pat po bojkocie Wisły Kraków
Piłkarze Śląska na murawie stadionu Tarczyński Arena we Wrocławiu, gdzie 7.03 miał się odbyć mecz 1. ligi z Wisłą Kraków. Mecz nie doszedł do skutku, ponieważ klub z Krakowa odmówił przyjazdu do Wrocławia w akcie protestu przeciwko decyzji władz Śląska o niewpuszczeniu jego kibiców. Fot. PAP/Maciej Kulczyński

O dogłębną, prawną analizę tego wielowątkowego konfliktu pokusił się radca prawny Mateusz Stankiewicz. Ekspert rzucił zupełnie nowe światło na przepisy, tłumacząc bierność PZPN-u i obalając mity dotyczące gigantycznych kar.

Dwie zupełnie różne ścieżki prawne

Mecenas Stankiewicz podkreślił, że aby zrozumieć sytuację, trzeba bezwzględnie oddzielić od siebie dwa porządki prawne obowiązujące w polskiej piłce:

Regulamin rozgrywek to zbiór zasad organizacyjnych. Zobowiązuje on kluby do stawienia się na boisku we wskazanym terminie. Z tej perspektywy sprawa jest zero-jedynkowa: za nieprzystąpienie do meczu przepisy przewidują automatyczny walkower oraz relatywnie drobną karę finansową, która w realiach pierwszej ligi wynosi zaledwie około 3 tysięcy złotych. Postępowanie dyscyplinarne to swoisty "kodeks karny" związku, który ma charakter represyjny i służy do oceny intencji oraz konkretnych zachowań obu klubów. To właśnie na tym polu rozegra się prawdziwa batalia.

Dlaczego PZPN "umył ręce" przed meczem?

Wielu kibiców oburzało się, że PZPN nie zareagował natychmiast, gdy Śląsk nie przekazał biletów w regulaminowym terminie (na kilka dni przed meczem). Mecenas przyznał, że brak dystrybucji wejściówek to ewidentny drogowskaz i sygnał ostrzegawczy. Prawnik wziął jednak w obronę prezesa Cezarego Kuleszę, tłumacząc naczelną zasadę prawa dyscyplinarnego: aby ukarać czyn, musi on faktycznie zaistnieć.

Jarosław Królewski w Radiu Kraków: Śląsk Wrocław się skompromitował, musi zostać ukarany

Marcin Ryszka

Stankiewicz posłużył się bardzo obrazowym przykładem. Wyobraźmy sobie, że Śląsk odmawia przyjęcia kibiców, ale dzień przed meczem w stadion uderza meteoryt, następuje powódź lub inna siła wyższa uniemożliwia rozegranie zawodów. W takiej sytuacji wrocławski klub byłby "uratowany" i nie poniósłby kary za niewpuszczenie fanów, ponieważ mecz i tak by się nie odbył. Właśnie dlatego związek musiał czekać na fizyczny rozwój wydarzeń w dniu meczu, nie mając podstaw do przedwczesnego weryfikowania spotkania jako walkower.

Linia obrony Wisły: Bezpieczeństwo drużyny

Wisła Kraków argumentowała swój bojkot obawą o zdrowie własnych piłkarzy i sztabu szkoleniowego, wskazując, że skoro organizator nie panuje nad bezpieczeństwem, przyjazd drużyny wiąże się z ryzykiem. Jak ocenia to ekspert?

Mecenas Stankiewicz zaznaczył, że organy dyscyplinarne na pewno pochylą się nad tym argumentem, jednak prawnie jest to bardzo trudne do obronienia. Wskazał, że obracamy się w sferze "nagiej retoryki". Czym innym jest systemowy problem z przyjęciem grupy kibiców w sektorze gości, a czym innym bezpośrednie zagrożenie dla samych zawodników. Aby ten argument był skuteczny przed komisją, Wisła musiałaby przedstawić twarde dowody operacyjne (np. udokumentowane groźby skierowane bezpośrednio w stronę drużyny).

Czwartkowa komisja to dopiero początek maratonu

Jeśli chodzi o oczekiwania kibiców względem czwartkowego posiedzenia komisji dyscyplinarnej, prawnik brutalnie ostudził nadzieje na szybkie i kategoryczne rozwiązanie sprawy "od ręki".

Szymon Jadczak o aferze wokół meczu Wisły ze Śląskiem: "Bandyci rządzą polską piłką"

Piotr Łęgowski

Jeśli Śląsk miałby zostać ukarany w trybie dyscyplinarnym (np. nałożeniem walkowera przeciwko niemu), otwiera to wyjątkowo długą i zawiłą ścieżkę odwoławczą. Mecenas wyjaśnił, że sprawa przeszłaby z komisji dyscyplinarnej do trybunału arbitrażowego, a w skrajnych przypadkach oparłaby się nawet o sądy powszechne. Taki proces mógłby potrwać nawet do dwóch lat. Czwartkowe obrady będą więc zaledwie otwarciem procedury, podczas której strony będą składać dowody i wnioskować o wysłuchania.

Wszystko wskazuje na to, że walka o sprawiedliwość i zasady fair play potrwa znacznie dłużej, niż życzyliby sobie tego kibice.

Komentarze

Powiązane

  • PZPN zapowiada karę dla Śląska Wrocław. Zamieszanie wokół meczu z Wisłą Kraków

    Radio Kraków

  • Trwa zamieszanie wokół meczu Wisły i Śląska. Jest reakcja wiceministra sportu

    Patryk Kubiak

  • Mecz Śląska z Wisłą nie doszedł do skutku

    Kuba Niziński

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy.

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany