Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Szymon Jadczak o aferze wokół meczu Wisły ze Śląskiem: "Bandyci rządzą polską piłką"

"Bandyci znów mają najwięcej do powiedzenia w polskiej piłce" – mówił na naszej antenie Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski. Jego zdaniem za decyzją o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków na mecz ze Śląskiem Wrocław stoją środowiska pseudokibiców, a sprawa pokazuje bezradność instytucji państwa i władz piłkarskich. "W polskiej piłce często jest tak, że piłkarze udają, że grają; trenerzy udają, że trenują; działacze udają, że działają. I tak to wszystko się kręci" - podsumował Jadczak.

Szymon Jadczak o aferze wokół meczu Wisły ze Śląskiem: "Bandyci rządzą polską piłką"
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.

Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z Szymonem Jadczakiem.

  • Decyzja o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków do Wrocławia może być – zdaniem Jadczaka – efektem nacisków środowisk pseudokibiców.

  • PZPN od kilku lat nie potrafi skutecznie rozwiązać problemu niewpuszczania kibiców gości na stadiony.

  • W polskiej piłce nadal mogą funkcjonować struktury pseudokibicowskie powiązane z przestępczością, m.in. handlem narkotykami.

  • Groźba walkowerów i kar finansowych może mieć realny wpływ na wyniki sportowe i walkę o awans.

  • Według Jadczaka sytuacja pokazuje słabość instytucji państwa i powrót do patologii znanych z lat 90.

Dlaczego według pana Wisła Kraków nie pojedzie na mecz ze Śląskiem Wrocław?

- Wydawało się, że to już niemożliwe, ale bandyci znowu mają najwięcej do powiedzenia w polskiej piłce. O ile w Krakowie udało się oczyścić klub z wpływów bandytów i pseudokibiców, o tyle we Wrocławiu – jak się okazuje – mają najwięcej do powiedzenia i stoją za decyzją podjętą przez władze Śląska, żeby nie wpuścić kibiców Wisły.

Trwa zamieszanie wokół meczu Wisły i Śląska. Jest reakcja wiceministra sportu

Patryk Kubiak

Kluby są słabe


Wiceminister sportu Ireneusz Raś zapytany przez reportera Radia Kraków, czy na stanowisko władz Śląska mogli wpłynąć pseudokibice, przyznał, że nie jest w stanie tego jednoznacznie wykluczyć. Pan także apelował w mediach społecznościowych do premiera Donalda Tuska, że czas coś z tym zrobić. Co miał pan na myśli?

- Wina leży po wielu stronach. Przede wszystkim problem niewpuszczania kibiców Wisły Kraków trwa od trzech, czterech lat. PZPN miał tyle czasu, żeby go rozwiązać. Gdyby wprowadzono przepisy nakładające na klub, który nie wpuszcza kibiców gości, karę walkowera albo zamknięcia stadionu, dziś nie mielibyśmy tego problemu.

Jest też druga kwestia. Prezes PZPN Cezary Kulesza twierdzi, że prezes Śląska Wrocław Remigiusz Jezierski mówił o groźbach pod swoim adresem. Tymczasem sam Jezierski później stwierdził, że żadnych gróźb nie było i że prezes PZPN kłamie. To pokazuje, że mamy sytuację, w której polską piłką rządzą ludzie niepoważni, nieodpowiadający za swoje słowa i czyny.

Jeśli PZPN rzeczywiście nałoży na Śląsk Wrocław karę finansową (od miliona złotych wzwyż), to pojawia się pytanie o odpowiedzialność prezesa klubu. Bo oznaczałoby to narażenie klubu na poważne straty tylko po to, żeby dać satysfakcję bandytom z Wrocławia. To dla mnie niewyobrażalne.


Czy działalność pseudokibiców w Polsce nadal bywa przykrywką dla nielegalnych interesów, jak handel narkotykami?

- Tu niewiele się zmienia. Narkotyki płyną z krajów Ameryki Południowej, u nas produkuje się narkotyki syntetyczne, a pseudokibice i struktury mafijne, które tworzą, są doskonałym kanałem dystrybucji. Kto ma pieniądze, ten ma też władzę. Niestety przekłada się to na kluby, które są słabe i którym – jak widać – nie zawsze pomagają policja czy inne służby.

Prezes Śląska powinien mieć na tyle zaufania do państwa i policji, żeby zgłosić ewentualne groźby. Z jakiegoś powodu jednak tego nie zrobił.

Wisła Kraków nie zagra meczu we Wrocławiu. Jest oświadczenie

Radio Kraków

Wszyscy udają

Od trzech lat, od tragicznych wydarzeń w Radłowie, kibice Wisły nie są wpuszczani na niektóre stadiony. Czy naprawdę nie ma przepisów, które mogłyby to zakończyć?

- PZPN wprowadził jedynie kosmetyczne zmiany w przepisach, żeby pokazać, że coś robi. Okazało się jednak, że niczego to nie zmieniło. W polskiej piłce często jest tak, że piłkarze udają, że grają; trenerzy udają, że trenują; działacze udają, że działają. I tak to wszystko się kręci.


Piłka nożna staje się coraz bardziej profesjonalna i zasilana większymi pieniędzmi. Czy właściciele klubów mogą sobie pozwolić na takie sytuacje?

- Mówimy o profesjonalizacji, ale potem przychodzi jeden czy drugi kibol i mówi „sprawdzam”. I nagle okazuje się, że ta profesjonalizacja istnieje tylko w naszych marzeniach.


Co może się teraz wydarzyć? PZPN zapowiada kary dla obu klubów. A jeśli Wiśle zabraknie punktów do awansu?

- Nie chcę sobie wyobrażać sytuacji, w której przy zielonym stoliku rozstrzyga się, kto awansuje, a kto nie. To byłby powrót do najgorszych czasów w polskiej piłce – do epoki „Fryzjera” i ustawiania meczów. Mówimy o profesjonalizacji, ale gdy zdrapiemy sreberko z oficjalnych komunikatów i wizerunku klubów w mediach społecznościowych, okazuje się, że wciąż mamy do czynienia z poważną patologią.


Odra Opole zapowiedziała, że wpuści kibiców Wisły na kolejny mecz. Czy to może coś zmienić?

- Może być tak, że jedne kluby będą wpuszczać kibiców Wisły, a inne nie. Zobaczymy, czy sytuacja ze Śląskiem kogoś przestraszy, czy raczej rozzuchwali. Trudno przewidywać zachowanie środowiska pseudokibiców – to grupa kompletnie nieprzewidywalna, czasem działająca wręcz autodestrukcyjnie wobec własnych klubów.


Czy politycy powinni w tej sprawie zareagować?

- Uważam, że tak. Jeśli mamy policję, służby, prokuraturę i ministrów, a ostatecznie decyzję o tym, czy kibice wejdą na stadion, podejmuje prezes klubu pod wpływem kilku bandytów, których wszyscy się boją, to znaczy, że coś jest bardzo nie tak. To po prostu ośmiesza państwo.

Oficjalnie: kibice Wisły Kraków nie wejdą na Tarczyński Arena. Śląsk tłumaczy to względami bezpieczeństwa

Marcin Ryszka

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies