Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Anna Dymna wspomina Jana Frycza. "Takiego drugiego nie ma"

"Trudno mi mówić o Janku w czasie przeszłym" – mówi Anna Dymna, wspominając Jana Frycza. Aktorka opowiada dziennikarce Radia Kraków o ich trwającej przez dekady przyjaźni, wspólnych teatralnych początkach i niezwykłym talencie Frycza. "Takiego drugiego nie ma" – podkreśla. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia. Miał 72 lata.

Anna Dymna wspomina Jana Frycza. "Takiego drugiego nie ma"
Anna Dymna, fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj wspomnień Anny Dymnej o Janie Fryczu

Znajomość od dzieciństwa

Anna Dymna poznała Jana Frycza, gdy miała zaledwie 10 lat. Oboje trafili wówczas do Teatrzyku Kociego przy Poczcie Głównej w Krakowie, prowadzonego przez aktora Jana Niwińskiego. To tam zaczęła się ich trwająca przez kolejne dekady znajomość. Jak podkreśla, był nie tylko niezwykłym aktorem, ale przede wszystkim człowiekiem stale obecnym w jej życiu.

Trudno mi mówić o Janku przede wszystkim w czasie jakimś przeszłym, bo on, tak się ze sobą umówiłam, żyje i jest. I zawsze będzie, ponieważ ja Janka znam od dziesiątego roku życia.

Dymna wspomina również ich pierwsze role. Ona zagrała Marysię Sierotkę, a Frycz – króla Błystka.

Traktuję go jak brata, jak braciszka całe życie i kocham go jak taka dziesięcioletnia dziewczynka, co poznała takiego śmiesznego Jaśka.

Później przyszły studia i zawodowy teatr. Choć – jak przyznaje aktorka – nie grała z Fryczem bardzo często, ich relacja przetrwała kolejne etapy życia.

Nie żyje Jan Frycz. Miał 72 lata

Katarzyna Fortuna

"Jakby co, to jestem"

Anna Dymna podkreśliła w rozmowie z Radiem Kraków, że nie wnikała w prywatne życie Jana Frycza. Łączyła ich jednak więź, która nie wymagała częstych spotkań. Pamiętali o sobie podczas świąt i imienin, pisali do siebie i mieli świadomość, że w razie potrzeby mogą na siebie liczyć.

Żeby nie wiem, co się działo w naszym życiu, myśmy zawsze wiedzieli: jestem, jakby co, to jestem. Tak było całe życie.

Ostatni raz rozmawiali około półtora lub dwóch miesięcy temu. Frycz pytał wówczas Dymną o przedstawienie i reżysera, z którym wcześniej pracowała. Chciał wiedzieć, czy powinien przyjąć proponowaną rolę. O ciężkiej chorobie przyjaciela aktorka dowiedziała się później od jego córki.

"Są tacy ludzie, że nie można sobie poradzić z ich odejściem"

Aktorka przyznaje, że wiadomość o śmierci Frycza była dla niej trudna, choć wiedziała już o jego chorobie. W jej wypowiedzi powraca myśl, że z odejściem niektórych bliskich osób można sobie poradzić tylko poprzez zachowanie ich obecności we własnej pamięci.

Są tacy ludzie, że nie można sobie poradzić z ich odejściem, więc trzeba się naprawdę umówić, że oni są.

Dymna przywołuje także zmarłych przyjaciół, m.in. Jerzego Trelę. Jak mówi, stara się myśleć o nich tak, jakby jedynie „wyjechali gdzieś tam”.

W życiu on będzie zawsze.

"Takiego drugiego nie ma"

Anna Dymna podkreśliła, że nie chce dokonywać podsumowania aktorskiego dorobku Jana Frycza. Mówi jednak o wyjątkowości jego sposobu pracy i podejścia do zawodu. Podkreśla połączenie powagi, dystansu oraz charakterystycznego poczucia humoru.

Nie będę mówić o jego aktorstwie. Wiem tylko jedno, że takiego drugiego nie ma, bo Janek był bardzo specyficzny.

Według Dymnej Frycz potrafił zaskakiwać nawet innych aktorów sposobem interpretowania swoich postaci.

Miał specyficzny, poważny stosunek do zawodu, z ogromnym przy okazji dystansem i poczuciem humoru. Zawsze był taki niekonwencjonalny i taki, że zawsze zagrał tak, jak sobie nie wyobrażałam, że można zagrać. To był Janek.

"Dopóki my jesteśmy, to oni są"

Dymna wspomina również niezwykły zbieg okoliczności. Dwa dni wcześniej, podczas pobytu w Solcu, nie mogąc zasnąć, włączyła film, którego wcześniej nie widziała. Grał w nim Jan Frycz razem z Danutą Stenką. Aktorka oglądała jego kreację i – jak mówi – przez cały czas o nim myślała. Niedługo później dowiedziała się o jego śmierci.

Tak pięknie grał i cały czas o nim myślałam. Po to, żeby się dzisiaj dowiedzieć właśnie, że nie żyje. No. Ale żyje. Żyje, żyje.

Odejście kolejnych osób ze swojego pokolenia Dymna opisuje również jako utratę świadków wspólnie przeżytego czasu – dzieciństwa, młodości i najważniejszych zawodowych doświadczeń.

Dopóki my jesteśmy, to oni są. A potem to się już spotkamy.

I swoją opowieść o wieloletnim przyjacielu kończy krótko:

Janek jest. 

Jan Frycz, wybitny aktor filmowy i teatralny, zmarł 15 sierpnia. Miał 72 lata. W ostatnich latach zmagał się z ciężką chorobą, ale pozostawał aktywny zawodowo.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy.

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany