Polski samochód elektryczny ma powstawać w Jaworznie, a w jego produkcji mogłyby uczestniczyć także zakłady z Małopolski. O takich planach mówił wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros podczas wizyty w fabryce Valeo w Chrzanowie. Podkreślał, że Polska potrzebuje suwerenności technologicznej i własnej marki samochodowej. Odniósł się również do konieczności ochrony europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Wizyta była także okazją do rozmów o sytuacji zakładu, w którym w ubiegłym roku strajkowało około 500 pracowników.
Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros odwiedził chrzanowską fabrykę Valeo, jednego z największych pracodawców w regionie. Zakład specjalizuje się w projektowaniu i produkcji lamp samochodowych dla takich marek jak Mercedes, Audi, Škoda czy Alfa Romeo. Zatrudnia około 2,5 tysiąca osób, w tym 73 inżynierów zajmujących się projektowaniem oświetlenia do samochodów osobowych, ciężarowych i pojazdów specjalnych.
Podczas zwiedzania linii produkcyjnej wiceminister podkreślał, że potencjał takich przedsiębiorstw powinien zostać wykorzystany przy realizacji planów budowy polskiego samochodu elektrycznego.
Polski elektryk z Jaworzna. Trwają negocjacje
– Jednym z projektów, które będziemy robić wspólnie, jest nasz polski samochód. Jesteśmy w fazie negocjacji i rozmów, ale wierzę, że uda nam się uzyskać porozumienie, które pozwoli wystartować z fabryką w Jaworznie. To ważny element naszych ambicji, bo chcemy mieć swoją narodową markę, swój samochód, polski elektryk – mówił Michał Jaros.
Wiceminister zaznaczał, że przy realizacji tego projektu należy wykorzystać istniejące już w Polsce zakłady i ich możliwości produkcyjne. Jednym z takich przedsiębiorstw mogłoby być właśnie Valeo w Chrzanowie.
Jaros zwracał również uwagę na konieczność ochrony europejskiego przemysłu motoryzacyjnego przed konkurencją ze strony krajów, w których koszty pracy i energii są znacznie niższe.
– Potrzebujemy suwerenności technologicznej – podkreślał, zapowiadając działania na rzecz ochrony europejskiej produkcji. Jak mówił, trzeba „postawić mur, który będzie chronił naszą produkcję”.
Valeo po ubiegłorocznym strajku. Co z warunkami pracy?
Wizyta w Chrzanowie była także okazją do przyjrzenia się sytuacji pracowników zakładu. W ubiegłym roku około 500 osób zatrudnionych przy produkcji strajkowało, domagając się podwyżek i poprawy warunków pracy.
Związkowcy z Valeo: potrzebny jest niezależny głos. Chcą udziału PIP
Praca na hali produkcyjnej odbywa się w wymagających warunkach – przy nieustannym hałasie maszyn, intensywnym zapachu plastiku i konieczności wielogodzinnego pozostawania w pozycji stojącej.
Po ubiegłorocznym proteście zawarto porozumienie, na mocy którego powołano komisję społeczną. Podczas cyklicznych spotkań ma ona monitorować warunki zatrudnienia i bezpieczeństwo pracy. Następne takie odbędzie się na początku listopada.
Zdaniem wicewojewody małopolskiego Ryszarda Śmiałka obecnie nie ma sygnałów wskazujących na ryzyko ponownego strajku.
– W kwestii spraw pracowniczych nie widzimy w tej chwili zagrożeń, które mogłyby doprowadzić do powtórki tej sytuacji. Oczywiście, gdyby takie się pojawiły, jestem w stałym kontakcie ze stroną związkową i zarządem, którzy mnie o tym poinformują – mówi Ryszard Śmiałek.
Wicewojewoda podkreśla, że Valeo pozostaje jednym z najważniejszych zakładów przemysłowych w Małopolsce. Od ubiegłego roku angażuje się w działania mające na celu ochronę miejsc pracy i ustabilizowanie sytuacji przedsiębiorstwa.
Chrzanowska fabryka jest jednym z kilku zakładów Valeo w Polsce. Jej działalność, oparta na specjalistycznej produkcji i zapleczu inżynieryjnym, ma być – zdaniem wiceministra Jarosa – przykładem potencjału, który warto wykorzystać przy budowie polskiego przemysłu motoryzacyjnego.