Po Spytkowicach przeciwko budowie polderów wzdłuż Wisły protestują kolejne miejscowości - tym razem mieszkańcy Rozkochowa, Mętkowa i Jankowic w gminie Babice. Obawiają się spadku wartości nieruchomości, zniszczenia krajobrazu i sąsiedztwa ogromnych zbiorników przeciwpowodziowych. Wody Polskie przekonują, że inwestycja ma chronić nie tylko Kraków, ale także okoliczne wsie.
Wody Polskie planują budowę sześciu polderów przeciwpowodziowych między Oświęcimiem a Krakowem. To specjalnie przygotowane tereny, które w razie powodzi mają przejmować nadmiar wody z Wisły. Według założeń inwestycja ma obniżyć poziom fali powodziowej pod mostem Dębnickim w Krakowie o około 80 centymetrów.
Spytkowice nie chcą polderu dla ochrony Krakowa. „Dlaczego my mamy cierpieć?”
Mieszkańcy gminy Babice obawiają się jednak, że zapłacą za tę ochronę utratą wartości swoich nieruchomości i zmianą krajobrazu.
Nasze grunty i nieruchomości tracą na wartości, a nasze domy ma dzielić od polderów kilkanaście metrów. Nie godzimy się na to
– mówi Michał Martyna, wiceprzewodniczący Rady Gminy Babice i mieszkaniec Rozkochowa.
Radny uważa, że inwestycja może powstać w innych miejscach, bez tak dużej ingerencji w otoczenie zabudowań.
– Lepiej zalać taką małą gminę Babice, niż dopuścić do zalania Krakowa. Mamy się godzić na to, że ktoś nam wybuduje paskudny wał, zniszczy krajobraz na obszarze Natura 2000, a nie dostaniemy za to nic? Poldery mogłyby powstać w istniejących wyrobiskach pożwirowych albo w starych zakolach Wisły, gdzie teren naturalnie nadaje się do wypełnienia wodą – przekonuje.
Siedem polderów ma ochronić Tarnów przed powodzią. Inwestycja trafiła na listę strategiczną
Wody Polskie zapewniają, że planowane poldery mają chronić przed powodzią również miejscowości położone w ich sąsiedztwie. Michał Martyna odpowiada jednak, że dla mieszkańców gminy większym zagrożeniem niż sama Wisła są mniejsze cieki wodne. Jak twierdzi, ich stan jest zły, a podczas intensywnych opadów mogą występować z brzegów.
Radny podaje też w wątpliwość zapewnienia Wód Polskich dotyczące przyszłego utrzymania polderów w odpowiednim stanie technicznym i czystości.
Wójt gminy Babice Radosław Warzecha zwraca uwagę, że budowa polderów może przekreślić plany rozwoju terenów rekreacyjnych w gminie.
Mamy ogromną szansę, żeby tereny dotychczas niewykorzystane stały się dodatkowym kołem zamachowym rozwoju gminy. Poldery niszczą te plany, a co gorsza, projektanci w żaden sposób nie starają się uwzględnić naszych oczekiwań. Przestrzeń do dyskusji jest, ale do rozmowy potrzeba dwóch stron, które chcą się nawzajem wysłuchać. Jeżeli Wody Polskie nas nie wysłuchają, na pewno nie pozwolimy na budowę tych polderów
– zapowiada wójt.
Radosław Warzecha podkreśla, że rolę polderów mogłyby pełnić istniejące wyrobiska pożwirowe, które tworzą naturalne zagłębienia terenu. Jak mówi, takie rozwiązanie było przez lata uzgadniane z Wodami Polskimi. Tymczasem obecne propozycje sprawiają, że mieszkańcy mają poczucie, jakby rozmowy prowadzone od 2011 roku w ogóle się nie odbyły.