Byli artystami, ludźmi kultury, nauki, sportu i życia publicznego. Każdy z nich na swój sposób zapisał się w historii Małopolski i pamięci jej mieszkańców. W ostatnich dwunastu miesiącach pożegnaliśmy wiele znanych i zasłużonych osób. Wspominamy tych, którzy odeszli, ale pozostawili po sobie dorobek, wspomnienia i historie, do których warto wracać.
Małgorzata Kołpa
Małgorzata Kołpa była tarnowianką, doktor habilitowaną nauk o zdrowiu. Funkcję Rektora pełniła w latach 2020-25, w latach 2015-2020 była Prorektorem ds. Współpracy i Rozwoju. Stanowisko Rektora objęła w 2020 roku, gdy uczelnia nosiła nazwę Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Doprowadziła do jej przekształcenia najpierw w Akademię Nauk Stosowanych, a potem w Akademię Tarnowską. W 2024 roku wybrana jednogłośnie na kolejną kadencję. Skuteczna realizacja ambitnej strategii pozwoliła na uruchomienie w ciągu kilku lat kilkunastu nowych kierunków, m.in. psychologii, prawa i kierunku lekarskiego.
Ukończyła Wydział Pielęgniarstwa na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Pracę doktorską obroniła na Wydziale Nauk o Zdrowiu CM UJ w Krakowie. Tam także, w 2020 roku uzyskała stopień doktor habilitowanej.
Autorka 167 publikacji w czasopismach polskich i zagranicznych, promotorka oraz recenzentka ponad stu prac licencjackich i magisterskich.
Doświadczenie pielęgniarskie zdobywała na bloku operacyjnym oraz Oddziale Neurochirurgii Szpitala Wojewódzkiego im. Św. Łukasza w Tarnowie, uzyskując tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa operacyjnego.
Od 2003 roku pracowała na stanowisku wykładowcy w Zakładzie Pielęgniarstwa Instytutu Ochrony Zdrowia Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie. Od 2005 r. pełniła funkcję zastępcy Kierownika Zakładu Pielęgniarstwa, a od 2012 r. przejęła obowiązki Kierownika.
Była koordynatorką przedmiotu neurologia i pielęgniarstwo neurologiczne. Kierowała pracą Komisji Dydaktycznej i Komisji Jakości działającej przy Zakładzie Pielęgniarstwa.
Była organizatorką licznych konferencji naukowo-szkoleniowych skierowanych do środowiska medycznego, w tym cyklicznej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej „Człowiek w zdrowiu i chorobie – promocja zdrowia, leczenie i rehabilitacja”.
Działalność naukowa dr hab. Małgorzaty Kołpy obejmowała badania z obszaru zdrowia publicznego połączone z edukacją zdrowotną w zakresie kształtowania prozdrowotnego stylu życia wśród dzieci, młodzieży szkolnej i ich rodzin. Była współautorką i realizatorką programu „Zdrowy Tarnowianin” na lata 2014-2017.
Jako kierownik Zakładu Pielęgniarstwa nawiązała współpracę z wieloma instytucjami z Tarnowa i regionu. Od 2005 r. była członkinią Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego, od 2011 r. Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Tarnowie, w której udzielała się w pracach Komisji Kształcenia.
Miała 60 lat.
Agnieszka Wrońska
Janusz Tarabuła
2 stycznia tego roku w wieku 94 lat zmarł krakowski artysta Janusz Tarabuła - malarz, współzałożyciel Grupy Nowohuckiej (1956-61), od 1961 członek Grupy Krakowskiej.
Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1950–1956 (dyplom w 1956 roku u Czesława Rzepińskiego). Reprezentował nurt w sztuce zwany malarstwem materii, zajmujący się także rysunkiem, grafiką, malarstwem monumentalnym.
W latach 60. tworzył obrazy o szlachetnych powierzchniach, tworzące z ówczesnej „polskiej biedy” wyrafinowaną estetykę. Ich hieratyczne układy oraz tytuły: „Chusta”, „Szata”, „Światło”, „Wieża”… – świadczą o ukrytych treściach symbolicznych, wiązanych przez krytykę z podłożem filozoficzno-religijnym. W latach 70. intelektualno-kontemplacyjny charakter malarstwa Tarabuły wzbogacony zostaje o kolor, traktowany jednak bardzo oszczędnie, oraz o motywy geometrii i astronomii. Lata 80-te to dalsze poszerzenie palety i powrót figuracji, niezwykle zresztą umownej. Twórca polichromii kościelnych, m.in. w kościele w Niemysłowicach na Opolszczyźnie (1963).
"Tarabuła maluje wolno, niewiele, korzystając szczodrze z substancji czasu. Jego obrazy można by nazwać traktatami o sensie istnienia, gdyby tak górnolotne określenie nie naruszało ich „absolutnej ciszy i skupienia, absolutnej celowości i konieczności” - pisał o jego malarstwie Maciej Gutowski.
Jedną z ostatnich krakowskich wystaw artysty w Galerii Zderzak była wystawa zat. „Fotografia jako medium”, przygotowana w hołdzie dla Janusza Tarabuły, z okazji jego 90. urodzin. W 2025 roku roku Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowało ekspozycję zat. "Pamięć", reprezentatywny wybór dzieł artysty, począwszy od lat 50. XX wieku, ze studenckimi pracami inspirowanymi surrealizmem i kubizmem, przez czas tworzenia w duchu malarstwa materii, po lata 20. XXI wieku dokumentujące głęboko transcendentne i eschatologiczne treści w malarstwie tego artysty. - Pamięć jest jednym z najważniejszych elementów tożsamości człowieka. Determinuje nasze relacje z ludźmi i światem oraz naznacza postrzeganie rzeczywistości. Zapamiętujemy emocje, słowa, gesty i czyny. Taki niezwykły artystyczny pamiętnik, w którym gromadził swoje emocje, refleksje i przeżycia, prowadził Janusz Tarabuła - mówiła Anna Budzałek, kuratorka wystawy.
Janusz Tarabuła zmarł 2 stycznia 2026 roku w Krakowie.
Justyna Nowicka
Edward Linde-Lubaszenko
8 lutego zmarł wybitny aktor i pedagog Edward Linde-Lubaszenko. Artysta od 1973 roku był związany z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie.
Zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych i ponad 80 spektaklach Teatru Telewizji
Urodzony w 1939 roku Linde-Lubaszenko zrezygnował z kariery medycznej, by oddać się pasji aktorstwa – decyzja ta zapoczątkowała jedną z najbarwniejszych dróg artystycznych zarówno w teatrze, jak w filmie i telewizji.
"Aktor o błyskotliwej inteligencji, pełen autoironicznego dystansu, zdyscyplinowany i konsekwentnie, odrzucający powierzchowny formalizm, pozornie chłodny – wydobywał najgłębiej pojętą prawdę psychologiczną granych postaci" - czytamy w archiwach NST.
Jego nazwisko nierozerwalnie wiąże się z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, gdzie od 1973 roku był jednym z filarów zespołu aktorskiego i gdzie stworzył wiele pamiętnych kreacji, współpracując z najważniejszymi twórcami. Na scenie przy Jagiellońskiej mogliśmy go podziwiać jeszcze całkiem niedawno jako Stańczyka w „Weselu” w reż. Jana Klaty oraz Króla Fezu w „Księciu niezłomnym” w reż. Małgorzaty Warsickiej.
Pracował z największymi indywidualnościami polskiego teatru: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Andrzejem Wajdą, Krystianem Lupą, Tadeuszem Bradeckim. Jak sam wielokrotnie podkreślał, współpraca z Jerzym Jarockim (wziął udział w 21 przedstawieniach Mistrza) była szkołą pokory i mozolnej pracy w dochodzeniu do najgłębszych warstw aktorskiej świadomości. Oprócz aktorstwa Linde-Lubaszenko był też pedagogiem oraz laureatem wielu wyróżnień — w 2024 roku otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” za całokształt działalności artystycznej. Jego obecność na scenie, głos i gesty pozostaną na zawsze w pamięci widzów, a kolejne pokolenia aktorów i aktorek będą czerpać z jego przykładu oddania rzemiosłu scenicznemu.
Przez ponad pięć dekad pracy artystycznej wykreował szereg znakomitych ról. Rozpoznawalność i popularność przyniosły mu role w filmach m.in. w "Psach" w reż. Władysława Pasikowskiego czy serialu "Układ krążenia".
Justyna Nowicka
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko
Stanisław Krawczyński
Wieloletni rektor Akademii Muzycznej w Krakowie, dyrygent, chórmistrz, pedagog i humanista, który przez dekady kształtował wyobraźnię kilku pokoleń muzyków i publiczności; piękny człowiek, duszą i charakterem – prof. Stanisław Krawczyński zmarł 21 lutego 2026 roku.
Jego nazwisko było synonimem rzetelności i głębokiego szacunku dla drugiego człowieka, dla muzyki, dla partytury. Wszyscy w pewien sposób zostaliśmy ukształtowani przez niego. Dla młodszych był mistrzem i mentorem, dla starszych przyjacielem i dobrym kolegą.
Każda śmierć zawsze boli, ale ta niespodziewana, wstrząsnęła środowiskiem muzycznym. Kilka miesięcy wcześniej prof. Stanisław Krawczyński obchodził 70. urodziny. Miał tyle planów! Jego pogrzeb, który rozpoczął się Mszą w Bazylice Mariackiej stał się wielkim podziękowaniem za dobro jakie przekazał innym. Gdy po mszy przez Bazylikę Mariacką, ruszył kondukt z trumną, w kościele rozległy się brawa.
Stanisław Krawczyński był człowiekiem, który wierzył, że można, a nawet trzeba działać razem, który siłę widział we wspólnocie. Doświadczyła tego Akademia Muzyczna w Krakowie, którą jako rektor kierował w sumie przez 12 lat! Doświadczyły też zespoły których był kierownikiem: Chór Polskiego Radia i TV w Krakowie oraz Chór Filharmonii Krakowskiej. Później przez ponad 20 lat był dyrygentem Capelli Cracoviensis. Z muzykami często ruszał w świat, występował m.in. w Teatro alla Scala w Mediolanie, Teatro Regio w Turynie, Accademia di Santa Cecillia w Rzymie czy Beethovensaal w Stuttgarcie.
Był naturalnym liderem. Wyzwalał aktywność innych i pomagał jeśli była taka potrzeba. To już było widoczne w podstawówce muzycznej. Szybko stał się drużynowym w szczepie „Słowiki” a później został szczepowym. Miał kręgosłup moralny, wiedział co dobre i co złe i uczył innych, młodszych, często zagubionych i omamionych obietnicami PRL-u. Pochodził z rodziny doświadczonej przez wojnę i politykę. Rodzice zesłani na Syberię wrócili stamtąd do Krakowa dopiero w grudniu 1955 roku. Ale Stanisław Krawczyński urodził się jeszcze na Syberii w Kraju Krasnojarskim. W dowodzie osobistym miał więc napisane urodzony w ZSRR. Nie raz ten zapis się bardzo przydał, zwłaszcza w burzliwych latach 80.
Był serdeczny, bezpośredni, szczery, dyskretny, wymagający, sprawiedliwy. Nie wiem jak długo go znałam. Mam wrażenie, że od zawsze. Początkowo był dla mnie panem profesorem, panem rektorem, mentorem. Ale gdy pracowaliśmy razem przy festiwalach w Krakowie i Krynicy, zaproponował przejście na ty: stał się Stasiem. Znakomicie się z nim współpracowało: rzeczowo, stanowczo, bez zbędnych słów. Ale jak był czas to można było wspólnie wypić kawę i pogadać, o życiu, o muzyce. Był człowiekiem skromnym. Unikał rozgłosu, rzadko mówił o sobie. Chętniej opowiadał o kompozytorach, o historii utworów, o kontekstach kulturowych.
Był to wspaniały człowiek. Bardzo go brakuje!
Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz
Zmarł były rektor Akademii Muzycznej w Krakowie prof. Stanisław Krawczyński
Joanna Słowińska
W grudniu 2023 roku Joanna Słowińska udzieliła wywiadu Sylwii Paszkowskiej, w którym mówiła o tym, jak żyć z niechcianym pasażerem, który sam się wprosił do naszego życia i nie chce się wynieść. Ten pasażer to oczywiście choroba nowotworowa. Diagnozę Artystka dostała w kwietniu 2021 roku i od razu zaczęła leczenie, ale jednocześnie nie pozwoliła, by choroba zdominowała całe jej życie. Bo Joanna Słowińska to przede wszystkim Muzyka – pieśniarka, skrzypaczka, współtwórczyni festiwalu Etnorozstaje. W rozmowie z Sylwią przejmująco mówiła o życiu z chorobą i o tym, skąd czerpie siły i energię.
"Powiedziałam najbliższym: Błagam, nie płaczcie nade mną". Joanna Słowińska o swojej chorobie
Joanna Słowińska zmarła 16 lipca tego roku, miała 55 lat, spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Zmarła Joanna Słowińska, wokalistka nazywana "pierwszą damą polskiego folku”
Zbigniew Święch
Żadna klątwa Jagiellończyka. To kropidlak żółty, groźny mikrob jest odpowiedzialny za serię tajemniczych zgonów wśród naukowców, którzy w 1973 roku otworzyli grobowiec króla Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki na Wawelu.
Tym stwierdzeniem, a także trylogią „Klątwy mikroby, uczeni” zyskał największą sławę.
Zbigniew Święch, dziennikarz, popularyzator historii, reżyser filmów popularnonaukowych.
Zdradzał i inne wawelskie tajemnice, choćby w książce „Budzenie wawelskiej pani królowej Jadwigi”, czy „Czakram wawelski. Największa tajemnica wzgórza”.
Bywał gościem Radia Kraków. Na naszej antenie dzielił się swoją wiedzą o Krakowie. Gdy w stosunkowo młodym wieku zaczął poważnie chorować, żartował, że dopadła go klątwa Jagiellończyka.
Z wielkim trudem, ale nadal interesował się Krakowem i jego historiami. Był zapalonym bibliofilem twardo stąpającym po ziemi. Nie tylko korzystał z księgozbioru Biblioteki Jagiellońskiej, ale wspierał finansowo rozbudowę siedziby. W podziękowaniu otrzymał symboliczną kartę biblioteczną z numerem 1 jako Pierwszy Honorowy Czytelnik.
Zbigniew Święch zmarł 2 sierpnia 2026 roku i został pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Miał 83 lata.
Marzena Florkowska
Nie żyje Zbigniew Święch – dziennikarz, pisarz i popularyzator nauki
Jan Frycz
W wieku 72 lat zmarł Jan Frycz, wybitny aktor filmowy i teatralny. W ostatnich latach zmagał się z ciężką chorobą, ale pozostawał aktywny zawodowo.
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. Jak sam podkreślał, zawsze pragnął wymknąć się z szarej, PRL-owskiej rzeczywistości, a teatr postrzegał jako przestrzeń wolności. Stąd decyzja o zdawaniu do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W 1978 r. - momencie ukończenia studiów - zadebiutował w „Damach i huzarach” wg Aleksandra Fredry w reż. Mikołaja Grabowskiego w tamtejszym Teatrze im. Juliusza Słowackiego. W latach 80. można go było oglądać również na scenie Teatru Polskiego w Warszawie. W 1989 r. dołączył do zespołu Starego Teatru w Krakowie, którego podporą pozostawał przez wiele lat, grając m.in. w spektaklach Andrzeja Wajdy, Jerzego Jarockiego oraz Jerzego Grzegorzewskiego. W latach 1982-1983 i od 2006 r. był związany z Teatrem Narodowym w Warszawie.
Najważniejsze kreacje - m.in. Iwana w „Braciach Karamazow” wg Dostojewskiego, Escha w obu częściach „Lunatyków” wg Brocha, Poncjusza Piłata w „Mistrzu i Małgorzacie” wg Bułhakowa, a później w „Wycince” wg Bernharda - stworzył w przedstawieniach Krystiana Lupy. Stał się jednym z jego emblematycznych aktorów. W ubiegłym sezonie, 12 lat po premierze, powrócił do roli Aktora Teatru Narodowego w „Wycince”, pierwotnie zrealizowanej w Teatrze Polskim we Wrocławiu, a wznowionej w Teatrze Polskim w Podziemiu. Miał zagrać ją jesienią na festiwalach teatralnych w Katowicach i Krakowie.
Na ekranie zaczął pojawiać się pod koniec lat 70., jednak wówczas jeszcze skupiał się na teatrze. W 1986 r., zapytany o swoje role filmowe, odparł: „A cóż ja takiego zagrałem w kinie? Nie lubię filmu, boję się filmu, nie wierzę w film”. Później to się zmieniło. Stworzył niezapomniane kreacje nieszczęśliwie zakochanego młodego pisarza w „Pożegnaniu jesieni” i porucznika Jefimowa w „Łagodnej” Mariusza Trelińskiego. Był Józefem w „Pestce” Krystyny Jandy, apodyktycznym ojcem w „Pręgach” Magdaleny Piekorz, bezwzględnym pułkownikiem Wasiakiem w „Różyczce” Jana-Kidawy Błońskiego, a także mecenasem Wilczkiem w „Bezmiarze sprawiedliwości” Wiesława Saniewskiego. W ostatnich latach zagrał również głośne role Daria w serialu „Ślepnąc od świateł” Krzysztofa Skoniecznego i więźnia „Starego” w filmie „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” Jana Holoubka.
Mimo ciężkiej choroby, z jaką zmagał się w ostatnich latach, pozostawał aktywny zawodowo. Rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala, ale nie do premiery. Zmarł 15 sierpnia. Miał 72 lata.
Justyna Nowicka
Bolesław Kosior
31 sierpnia tego roku Kraków stracił wieloletniego, zasłużonego samorządowca. W wieku 77 lat zmarł Bolesław Kosior, radny związany z Prawem i Sprawiedliwością. W Radzie Miasta Krakowa zasiadał nieprzerwanie od 1998 do 2024 roku. Pełnił między innymi funkcję wiceprzewodniczącego. W latach 80. działał w „Solidarności”. Był także jednym z liderów Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, współzałożycielem Klubu „Gazety Polskiej” oraz działaczem Akcji Katolickiej.
Bolesław Kosior był od pierwszych chwil zaangażowany w powstawanie krakowskiego samorządu oraz dzielnic miasta. Współorganizował pierwsze szkolenia dla radnych dzielnic, na podstawie których powstał jeden z pierwszych podręczników dla początkujących samorządowców pt. „Vademecum Radnego Dzielnicy”. Przewodniczył Radzie i Zarządowi Dzielnicy IV Prądnik Biały I kadencji. Powołał wówczas do życia pierwsze w Krakowie pismo samorządowe – „Gazetę Lokalną”, która ukazuje się do dziś.
Ola Sobczak
Nie żyje Bolesław Kosior. Wieloletni krakowski radny miał 77 lat