Jest awans na igrzyska! Polacy na dwie kolejki przed końcem turnieju w Tokio mogą już spokojnie myśleć o turnieju olimpijskim. "Kropkę nad i" postawili w porannym meczu z Wenezuelą. Czwartkowe spotkanie było - z całą sympatią do Wenezuelczyków - formalnością. Przeciwnicy z Ameryki Południowej do tej pory nie zdobyli nawet punktu i trudno się było spodziewać, że stawią Polakom czoła. Prawie przez cały mecz biało-czerwoni kontrolowali sytuację i wygrali w setach do 21, 17 i 18.
Tym samym zakończyła się wyboista droga do Rio. Przypomnijmy, że przez nie do końca zrozumiały regulamin dotyczący awansów, Polacy będąc mistrzami świata, musieli bić się w kwalifikacjach. Pierwszą szansą był Puchar Świata, gdzie awans uzyskiwał tylko zwycięzca. Polakom zabrakło... jednego wygranego seta.
Potem był szalony turniej w Berlinie, gdzie również kwalifikował się tylko zwycięzca, a dwie pozostałe drużyny z podium dostawały jeszcze jedną szansę, właśnie w Tokio.
Nasi przegrali półfinał z Francją, a w meczu o trzecie miejsce... rzutem na taśmę pokonali gospodarzy (16:14 w tie-breaku).
W Tokio łatwo nie było. Z Kanadą, Francją i Chinami wygraliśmy 3:2. Tylko z Japonią było prościej (3:0). Ale to same zwycięstwa, więc awans nie jest niczym dziwnym. W piętek dzień przerwy, a potem mecze z Australią i Iranem, które można potraktować towarzysko.
SKO