Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wejście smoka Piątka, samobój Covilo. Pasy znów tracą punkty

Trwa czarna passa Cracovii. Podopieczni Jacka Zielińskiego nie byli w stanie wygrać w niedzielę z ostatnim w tabeli Górnikiem Łęczna, a mecz zakończył się remisem 1:1.

Wejście smoka Piątka, samobój Covilo. Pasy znów tracą punkty
Fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

W niedzielę na stadionie przy ulicy Kałuży spotykały się dwie drużyny pogrążone w kryzysie. Cracovia nie wygrała ani jednego spośród pięciu ostatnich ekstraklasowych meczów, Górnik natomiast spośród dwunastu spotkań wygrał zaledwie dwa. Po stronie Górnika taka seria zakończyła się zmianą na ławce trenerskiej. Z klubem z Łęcznej rozstał się Andrzej Rybarski, a póki co na temat jego następcy pojawiają się jedynie spekulacje. Jeszcze niedawno obowiązywała wersja, wedle której w meczu z Cracovią zespół poprowadzić miał dobrze znany w Krakowie Marcin Broniszewski, przez długie lata związany z Wisłą, a docelowo drużynę ma przejąć Franciszek Smuda. Ten pierwszy wariant jednak nie wypalił, a przy Kałuży drużyna gości prowadzona była z ławki przez dotychczasowego asystenta - Sławomira Nazaruka.

Cracovia również miała swoje problemy - podobnie, jak Górnik, po raz ostatni wygrała w meczu z Wisłą Płock. Po rozegranym przed tygodniem fatalnym meczu z Bruk-Bet Termaliką nie brakowało głosów, że być może nadszedł już czas, żeby podjąć kroki analogiczne do tych z Łęcznej i podziękować za współpracę trenerowi. Jacek Zieliński otrzymał jednak stuprocentowe i głośne poparcie ze strony grup kibicowskich. Jeśli chodzi o kwestie personalne - do końca roku Cracovia musi radzić sobie bez Piotra Malarczyka. Ponadto w meczu z Górnikiem zabrakło też Marcina Budzińskiego, Tomasa Vestenicky'ego i Damian Dąbrowskiego. W obliczu takich problemów do wyjściowej jedenastki po raz pierwszy wskoczył młody Hubert Adamczyk.

Od mocnego uderzenia mecz mogła rozpoczął Cracovia. Pasy od razu ruszyły do ataków - w drugiej minucie w sporym zamieszaniu uderzał Erik Jendrisek, po rykoszecie piłka w niewielkiej odległości minęła bramkę. Szybko podopieczni Jacka Zielińskiego wystosowali więc w kierunku gości treściwe ostrzeżenie - "gramy tutaj o zwycięstwo". Po początkowej przewadze Cracovii do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Raz lewą stroną szarpnął Leandro, innym razem bramkarza pokonał nawet Grzegorz Bonin, ale uczynił to będąc na pozycji spalonej. Druga strona boiska to okazje między innymi Jendriszka i Cetnarskiego.

Kolejne minuty przebiegały już spokojniej. Groźnych szans mieliśmy jak na lekarstwo, a pierwsza połowa zakończyła się rezultatem bezbramkowym. Zresztą - czy taki stan rzeczy może dziwić? Ostatnie dwa ligowe starcia tych drużyn kończyły się przecież właśnie remisami 0:0.

Gole padły natomiast wreszcie po zmianie stron. W 65. minucie meczu na boisku zameldował się rezerwowy dotychczas Krzysztof Piątek i zanotował prawdziwe wejście smoka. W swoim pierwszym kontakcie z piłką po małym bilardzie przed polem karnym piłka trafiła właśnie do niego. Piątek wykorzystał dogranie Wójcickiego i pokonał Wojciecha Małeckiego otwierając wynik spotkania. Cracovia chciała pójść za ciosem, dwie minuty później z dystansu bramkarza próbował zaskoczyć Steblecki, ale golkiper tym razem sparował piłkę na rzut rożny. Dwaj rezerwowi - Steblecki również wszedł na boisko z ławki - szybko dali więc kolegom z drużyny pozytywny impuls do ataków.

Nie udało się pójść za ciosem, a po chwili odpowiedzieli goście. 72. minuta, akcja Górnika prawą stroną, dogranie w pole karne nie było jednak zbyt udane. Groźne też  by nie było - gdyby nie pechowa interwencja Miroslava Covilo. Ten, na którego zawsze można było liczyć jeśli chodzi o zdobywane gole tym razem posłał piłkę nie do tej bramki, co trzeba. Radość kibiców Pasów trwała więc ledwie siedem minut. I na tych siedmiu minutach się skończyło. Swoje szanse marnowali później Wójcicki, Szczepaniak, Covilo. W trzeciej doliczonej minucie Szczepaniakowi wystarczyło tylko skierować piłkę do bramki z kilku metrów, ale nawet to się Pasom nie udało - punkty znów uciekły Cracovii.

Podział punktów w meczu z czerwoną latarnią ligi na pewno nie jest dla Pasów powodem do dumy i radości. Cracovia nie zagrała dziś na poziomie, jakiego oczekiwaliby od niej jej kibice. Okazja do przełamania się przed derbami była naprawdę dogodna, ale nawet w takich warunkach podopiecznym Jacka Zielińskiego nie udało się zgarnąć kompletu punktów. A może inaczej - podopiecznym "jeszcze" Jacka Zielińskiego...?

Cracovia - Górnik Łęczna 1:1 (0:0)
Piątek 65' - Covilo 72' samobój    

AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem