Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jedna rewolucja do Warszawy, druga do Lizbony. AI produkuje protesty na masową skalę

Dziennikarka stoi na balkonie pięknej kamienicy, a na dole kipi tłum, niesie się skandowanie, reporterka zdaje dramatyczną relację z wielkiego protestu. Wszystko wygląda niezwykle nowocześnie i groźnie. Jest tylko jeden mały haczyk - ten protest w ogóle się nie odbył, a cały materiał to czysta fikcja wypluta przez sztuczną inteligencję. Co tu się właściwie dzieje i dlaczego ktoś zadaje sobie tyle trudu?

Jedna rewolucja do Warszawy, druga do Lizbony. AI produkuje protesty na masową skalę
fot: pexels

Posłuchaj podcastu

Dzieje się dokładnie to, co oglądamy w tanich serialach science fiction. Z tą różnicą, że dzieje się to na naszym rodzimym Tik Toku i wcale nie jest śmieszne. Ktoś wziął algorytm, wrzucił hasło - "zrób mi apokalipsę w centrum Warszawy" i mamy efekt.

Tłum ludzi, reporterka z balkonu relacjonuje rewolucję, a wszystko spięte paskiem TVP Info. Tylko, że jak przyjrzysz się temu bliżej, włos jeży się na głowie. Nie z wrażenia, a z żenady. Sztuczna inteligencja wciąż ma gigantyczne problemy z podstawowymi rzeczami. Napisy na paskach informacyjnych wyglądają jak hieroglify po mocnym trzęsieniu ziemi. Transparenty protestujących noszą napisy w stylu Lorem Ipsum, albo jakieś kosmiczne esy floresy, których nie odczytałby żaden okulista.

Analizy pokazują zresztą niemal 75% pewności, że maczały w tym palce cyfrowe krasnale z AI. Co najciekawsze, to nie jest żaden unikalny polski kabaret. Euronews przyjrzał się tej sprawie i okazało się, że dokładnie ten sam szablon poszedł na eksport do całej Europy. W Portugalii, Francji, Niemczech czy w Wielkiej Brytanii krążą identyczne klipy. W Lizbonie reporterka stoi na niemal identycznym balkonie. Trzyma mikrofon jednej stacji, a na dole ekranu świeci się logo zupełnie innej.

To tak, jakby ktoś zamówił całą serię rewolucji w chińskim markecie internetowym. Poproszę jedną demonstrację w Warszawie i jedną dostawę do Lizbony. Najlepiej na wczoraj. Po co to komu? Odpowiedź jest brutalnie prosta. Zasięgi, wyświetlenia i czysta polaryzacja. Najpopularniejszy filmik w Polsce zdobył ponad 200 tysięcy wyświetleń, a algorytmy TikToka pieką pieczeń na ludzkich emocjach.

Ludzie kłócą się w komentarzach, nakręcają spiralę gniewu, a twórcy tego cyfrowego bubla liczą lajki i wyświetlenia. Takie fejki są dziś tanie jak barszcz i można je produkować masowo.

Zanim podasz dalej kolejną dramatyczną relację z balkonu, włącz myślenie, przyjrzyj się detalom i nie daj się wkręcić w sztuczną fikcję.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego