Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Śmierć Ludwika XIV”

Seans „Śmierci Ludwika XIV” pozostawia w pamięci szereg malarskich obrazów skąpanych w sepii rozrzedzonej królewskim odcieniem szkarłatu i płomieniem palącej się świecy. Barwy, w które ubrał swój film Serra budują atmosferę intymności i doniosłości towarzyszącej przejściu tytułowego bohatera na drugą stronę Styksu.

Urszula Wolak poleca: „Śmierć Ludwika XIV”
fot: materiały prasowe

Ludwik XIV odchodzi na naszych oczach z godnością przynależną wielkiemu władcy. Pozostaje jednak w doświadczeniu nadchodzącej śmierci niezwykle samotny, choć wokół jego łoża – wyłożonego miękką atłasową pościelą, ozdobionego koronkami – gromadzi się co wieczór wierny orszak. Poddani wpatrujący się w wypudrowane oblicze najjaśniejszego pana, dostrzegają wyłącznie to co zewnętrzne i jeszcze piękne – świadczące o majestacie francuskiego króla. Ciało Ludwika XIV, trawionego przez gangrenę, gnije jednak od środka. Ani on, ani jego podwładni nigdy nie dostąpią widoku zgnilizny. Mit króla musi bowiem pozostać nieskazitelnie piękny.

Serra portretujący ostatnie dni monarchy – podobnie, jak jego świta – zatrzymuje się na powierzchni akcentując znaczącą rolę rytuałów odgrywanych na dworze do samego końca. Cień uśmiechu na twarzy chorego Ludwika XIV budzi więc ogólną ekscytację poddanych (porównywalną do emocji, których dostarczają dziś społeczeństwu sportowcy), a przełknięcie przez władcę ulubionego biszkopcika nagradzane jest przez nich gromkimi brawami. W obliczu zbliżającej się nieubłaganie śmierci okazywany repertuar euforycznych gestów i egzaltowanych westchnień świadczących o uwielbieniu króla nic już jednak dla niego nie znaczy. Opadająca kurtyna życia nie ma już bowiem w sobie nic ze spektakularnego widowiska.

Serra dokonuje genialnego wyboru, angażując do tytułowej roli Jeana-Pierre'a Léauda – króla francuskiego kina, ikonę europejskiej Nowej Fali (m.in. „Czterysta batów”), z którego twarzy i całego ciała reżyser uczynił zwierciadło dekadencji. „Śmierć Ludwika XIV” jest w dużej mierze właśnie dzięki niemu skromnym arcydziełem o kontemplacyjnych i zmysłowych właściwościach. Mam jednak świadomość, że gdy jednych film Serry zachwyci, innych sprowokuje do opuszczenia kina… jeszcze przed końcem seansu. Zaopatrzmy się jednak w cierpliwość i poddajmy temu – nieznanemu w kinie głównego nurtu – nowemu doświadczeniu… śmierci króla Ludwika XIV.

(Urszula Wolak/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem