Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Wolak poleca: „Mężczyzna imieniem Ove”

Zdawać by się mogło, że mężczyzna imieniem Ove nie ma światu nic do zaoferowania. Stetryczały wdowiec uprzykrza bowiem życie swym sąsiadom, pastwi się nad kasjerkami w supermarketach, jest apatyczny i z uporem maniaka dba o porządek na zamieszkiwanym przez siebie osiedlu. Niemile widziane są na jego terenie nie tylko wjeżdżające tam samochody, ale też i rozbrykane nastolatki na rowerach oraz panoszące się zwierzęta. Ove nie lubi bowiem żadnego towarzystwa. Więcej nawet: nie jest mu dobrze nawet ze sobą. Utrata żony, a później pracy prowokują go w konsekwencji do popełnienia samobójstwa.

Urszula Wolak poleca: „Mężczyzna imieniem Ove”
fot: materiały prasowe

Hannes Holm nie kreśli jednak jednowymiarowego portretu bohatera (dokonującego kilku prób samobójczych), nad którym nie ulituje się nawet jeden widz. Jego Ove przypomina bowiem archetypicznego Hioba – ukrywającego się pod bezpieczną maską pogardy, znieczulicy, apatii i agresji – który przeszedł w życiu niejedną dramatyczną próbę.

„Mężczyzna imieniem Ove”, choć został uhonorowany Europejską Nagrodą Filmową w kategorii „najlepsza komedia”, jest jednak śmieszny tylko pozornie. Uwiedzenie groteskowym humorem, cechującym dzieło Holma, szybko wyłowimy z niego również poważne tematy związane choćby z dojmującym uczuciem przemijania, samotnością, alienacją, depresją, traumą po stracie ukochanej osoby, ale też i z dozgonną przyjaźnią. „Mężczyzna imieniem Ove” jest też filmem o głębokiej przemianie człowieka, który zrzucając przebranie zimnokrwistego drania, staje się mężczyzną o wielkim sercu. Nic jednak nie byłoby możliwe, jak przekonuje Holm, bez miłości.

Optymistyczna refleksja towarzysząca szwedzkiemu twórcy, nie podsunęła mu jednak hollywoodzkiego happy endu. Uczucie – obleczone nieraz w sentymentalne wspomnienia – zostaje bowiem w filmie przedstawione również jako siła niszcząca głównego bohatera, który – wbrew temu, co pisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska – nie potrafi żyć bez powietrza. Tylko przez symboliczną chwilę, po śmierci swojej żony Soni, oddycha pełną piersią otwierając się na przyjaźń, która przychodzi do niego niespodziewanie.

Z depresji jak i z potężnego uścisku prawdziwej miłości nie sposób się nieraz wyzwolić.

Urszula Wolak

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania