Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prawdziwie udana „Prawda” w tarnowskim teatrze - Recenzja

Dobre tempo, funkcjonalna scenografia i sprawne aktorstwo to atuty najnowszej premiery teatru im. Solskiego. Na deskach teatru głośna komedia francuskiego dramaturga Floriana Zellera o kłamstwie, zdradzie, prawdzie i manipulacji w reżyserii Tadeusza Łomnickiego

Prawdziwie udana „Prawda” w tarnowskim teatrze -  Recenzja
fot. Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie

Przyciemnione światła, trochę dymu i solidnych rozmiarów rozkładana sofa, centralny element scenografii (w kolejnych odsłonach „wcieli się” w solidne siedzisko, lekarską kozetką a nawet ławeczki w sportowej szatni). Na niej, obok niej, przed nią w tanecznej scenie namiętności zgrabnie choreograficznie wymyślonej i z temperamentem odegranej: On i Ona. Ta kipiąca (choć nieprzesadnym) erotyzmem scena otwiera „Prawdę” – najnowszą premierę tarnowskiego teatru.

Reżyser Tadeusz Łomnicki na warsztat wziął, cieszącą się od kilkunastu lat dużą popularnością, także w Polsce, sztukę francuskiego dramaturga Floriana Zellera. „Prawda” to jednoaktowa komedia, rozpisana na cztery głosy rzecz o kłamstwie, zdradzie, uczciwości, przyzwoitości i manipulacji. Bohaterami sztuki są dwie pary: biznesmen Vincent i jego żona Sophie - nauczycielka, oraz przyjaciel Vincenta bezrobotny Paul i lekarka Alice. Sekretny romans Vincenta z żoną Paula, Alice prowadzi do całej serii kłamstw, zacierających granicę między prawdą i fałszem. Zgrabnie napisane dialogi, ich powtarzalność, niejednoznaczność odsłaniają dwulicowość postaci, wolących żyć, mimo wielokrotnych zapewnień, nie w prawdzie a w wygodnym, nie burzącym dotychczasowego życia, zakłamaniu.

Sztuka Zellera to skrzące dowcipem dialogi i dynamiczne zmiany lokalizacji: pokoje hotelowe, mieszkania, gabinety, kort tenisowy. Sprawnie dramaturgicznie rozwijająca się akcja komedii wikła bohaterów w sytuacje, w których ukrywana dotąd zdrada Vincenta i Alice zostaje w imię prawdy ujawniona, po to, by za chwilę, ku zadowoleniu zdradzających i zdradzanych, przybrać obłudnie maskę niewiele znaczącego i w małżeńskim życiu i w przyjaźni, epizodu.

Ta dobrze napisana współczesna komedia charakterów z budowanym w kolejnych scenkach jak w dobrym thrillerze napięciem jest dużym wyzwaniem i dla aktorów i dla reżysera chcących wydobyć na scenie tę całą finezyjność i dwuznaczność sztuki.

Jaka jest więc tarnowska „Prawda”? Prawdziwie udana. Dużym plusem są: dobre tempo spektaklu, funkcjonalna scenografia z tą zmieniającą swój charter sofą, budującym klimat światłem, atrakcyjnymi, niezwykle sprawnie przez aktorów wykonanymi taneczno gimnastycznymi scenkami, w tym pysznie rozegranym przez Vincenta i Paula meczem squasha .

Czwórka młodych aktorów tarnowskiego teatru - nieźle prowadzonych reżyserską ręką Łomnickiego - odegrała tę „Prawdę” Zellera z temperamentem i sporym aktorskim wyczuciem.

Vincent - Wojciecha Wereśniaka, numer jeden spektaklu, to sprytnie manipulujący - swoją żoną Sophie, kochanką Alice i przyjacielem Paulem - oszust, brawurowo rozgrywający swoje kłamstwa, czasem nazbyt śmiało, na granicy przesadnej ekspresji.

Paul - Przemysława Płaczka to przeciwieństwo emocjonalnego Vincenta, spokojny cichy, ale gra emocjami, prowokacją nie są mu też obce.

Sophie, żona Vincenta w wykonaniu Olgi Wojtkowiak to jakby kobiece odbicie spokojnego Paula, dopiero rosnąca świadomość zdrady męża ujawnia jej emocje. Trudna do zagrania zwyczajność.

Wreszcie Alice Angeliki Smyrgały - burza nastrojów, rozdarcie między uwierającym oszustwem a wygodnym kłamstwem i kontrastujący z nimi profesjonalizm w pracy zawodowej lekarki.

Komedia z motywem zdrady małżeńskiej, z ostrym dowcipnym dialogiem, nieźle aktorsko odegrana to gwarantowany sukces dla teatru, ale „Prawda” - o czym warto pamiętać - pokazana zostaje w czasie, gdy nasz świat, nasza globalna wioska bombardowana jest raz po raz kłamstwem uchodzącym za prawdę i manipulowana na różnych poziomach. Choć w przypadku komedii Zellera rzecz jest bardziej prozaiczna, przyziemna to wcale nie znaczy, że mniej ważna. Oszustwo, zdrada, na poziomie relacji przyjacielsko rodzinnych równie dobrze obnaża zarówno bohaterów sztuki jak i hipokryzje społeczną na wyższym poziomie z którą, nazbyt często, mamy dziś do czynienia.



Jolanta Drużyńska 

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Pierwsze w Polsce gniazdo szerszenia azjatyckiego zlikwidowane. Wiosną... będą kolejne

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe