Na oddziale dziecięcym w Szpitalu Żeromskiego w krakowskiej Nowej Hucie pojawił się niecodzienny Mikołaj. Zamiast kominem, wszedł oknem. Nie miał ani brody, ani dużego brzucha. Co więcej, na miejsce nie przyjechał saniami, a wozem strażackim.
Na oddziale dziecięcym w Szpitalu Żeromskiego w krakowskiej Nowej Hucie pojawił się niecodzienny Mikołaj. Zamiast kominem, wszedł oknem. Nie miał ani brody, ani dużego brzucha. Co więcej, na miejsce nie przyjechał saniami, a wozem strażackim.