Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wielokulturowość jako alibi. Kim na pograniczu jest swój, a kim obcy?

W czasie głębokich podziałów i społecznych napięć, ruszamy na pogranicze. Na Roztoczu, pełnym ukraińskich i żydowskich wpływów, szukamy odpowiedzi na pytanie o to, kim jest swój, a kim obcy. Tygiel kulturowy brzmi dumnie, ale czy coś jeszcze po tym pozostało? I wreszcie - czy jesteśmy gotowi na współczesną wielokulturowość? To ostatnie pytanie, zadane tuż przy granicy, jest szczególnie trudne. Pisarz i poeta Robert Gmiterek nie unika odpowiedzi.

Wielokulturowość jako alibi. Kim na pograniczu jest swój, a kim obcy?
Magdalena Zbylut-Wiśniewska i Robert Gmiterek w ruinach cerkwi w Kniaziach. Fot. Damian Radziak

Posłuchaj Przed Horyzontem

Narol to niewielkie miasto na Roztoczu. Ma niespełna osiem tysięcy mieszkańców. Niegdyś wielokulturowe, dziś homogeniczne - zamieszkałe głównie przez Polaków. Po wybuchu wojny za wschodnią granicą w 2022 roku, sprowadziło się tam kilkunastu Ukraińców. Dla większości są niemal niezauważalni. Być może na pograniczu polsko-ukraińskim jest prościej? Niekoniecznie.

Zdaniem Roberta Gmiterka opowieść o pograniczu jako tyglu kultur jest dziś w dużej mierze wydmuszką. Obecni mieszkańcy zapomnieli, że są po trosze Polakami, Ukraińcami, Żydami i Niemcami. Jedyne ślady dawnej wielokulturowości można dziś zobaczyć w architekturze cerkiewnej, na ocalałych cmentarzach żydowskich czy w pojedynczych synagogach.

"Wielokulturowość na pograniczu może być w ludziach podskórna. Nie ma tak naprawdę ukraińskości, nie ma kultury żydowskiej, nie ma niemieckości związanej z kolonizacją józefińską na Roztoczu Wschodnim. To wszystko pozostało jedynie w artefaktach" - wyjaśnia Gmiterek.

Wieści o politycznych polsko-ukraińskich układankach i incydentach antyukraińskich w różnych częściach kraju brzmią na Roztoczu intensywniej. To historycznie Małopolska Wschodnia, podobnie, jak Radruż (większość mieszkańców była Ukraińcami), gdzie prezydent Karol Nawrocki przemawiał w podczas ostatniej rocznicy rzezi wołyńskiej. Na pograniczu te emocje są większe - pojawia się niepokój, choć autor "Epifanii pana Eljasza" zaznacza, że w kontaktach z Ukraińcami tego nie widać. 

Boleję nad tym. Dotknęło mnie to, choć to dla mnie odległa perspektywa. Słyszę opinie, że kontakt człowieka z człowiekiem jest zupełnie inny w mikroświecie. Na poziomie narodowym - wyłącza się tę społeczność. Ci ludzie pozostają obcy, ale na razie są akceptowani

- opowiada pisarz.

Na pograniczu pytanie o własną tożsamość nigdy nie jest proste. Ta refleksja nie jest jednak powszechna. Według Gmiterka - na tych terenach każdy ma własną pamięć (Polacy swoją, Ukraińcy swoją), tu nie ma wątków pobocznych. Inaczej jest, kiedy ludzie wchodzą w relacje z innymi.  

Zapomniano o wielości etnosów, języków i wyznań. Mniejszości po obu stronach granicy są tak samo mało liczne. A dewiza gościa Przed Horyzontem, która brzmi: "Polskość, ukraińskość. Wszędzie jesteśmy u siebie, wszędzie jesteśmy gośćmi" - jest już bardzo niepopularna. 

"To co dziś nazywamy pograniczem, kiedyś było centrum" - pisze Gmiterek. "Był sad, który zamienił się w las, ten las zamienił się w puszczę, a ta puszcza nierzadko w rezerwat" - to także pisze Gmiterek.

Czy jesteśmy gotowi na współczesną wielokulturowość?

Jesteśmy gotowi na wielokulturowość zamkniętą w muzeach, książkach historycznych, obchodach, wspominkach. Wielokulturowość jest dzisiaj na pograniczu traktowana jako alibi - patrzcie jak to pięknie bywało, jak się staramy - punktowo - dbać o to i przypominać. Zapomnieliśmy, że tak było. Szczycenie się wielokulturowością jest alibi dla nicnierobienia, dla budowania współczesnych narracji opartych na stereotypach. 

Ruiny cerkwi w Kniaziach. Fot. Damian Radziak

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego