Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Nierodzinna, ale zgrana. Kapela Ostrowskich zaprasza na Ponidziański Tabor

Wycieczka z Krakowa na Ponidzie to wyprawa tuż za miedzę, zaledwie godzinę drogi samochodem. Choć to już za granicą województwa, administracyjne podziały zupełnie nie grają roli w ludowej twórczości. O tym, jak dziś brzmi muzyka krakowiaków wschodnich, dlaczego dawne melodie były „wściekłe” i skąd w wiejskich kapelach wzięły się instrumenty dęte, opowiada Przemysław Ostrowski, śpiewak i akordeonista Nierodzinnej Kapeli Ostrowskich, która pod koniec lipca zaprasza do Zagajów Stradowskich na pierwszy, Ponidziański Tabor.

Nierodzinna, ale zgrana. Kapela Ostrowskich zaprasza na Ponidziański Tabor
Gość programu, Przemysław Ostrowski z prowadzącą, Agnieszką Barańską

Posłuchaj wypowiedzi

Piłka w bramce, a w głowie oberki

Nierodzinna Kapela Ostrowskich skupia się na tradycji trzech, świętokrzyskich powiatów: pińczowskiego, jędrzejowskiego i kazimierskiego. Zanim jednak zebrało się pięcioro muzyków z różnych stron Polski , którzy postanowili przyjrzeć się jej bliżej historii tej części Świętokrzyskiego, we wsi Dzierążnia rósł Przemysław Ostrowski. Akordeon miał  w domu, po dziadku. Trzeba było tylko poszukać nauczyciela i tak Przemek trafił pod opiekę muzykanta z Działoszyc.

Moja miłość do muzyki ludowej wzięła się z muzyki, którą grał pan Adam Kocerba, W szkole, gdy mieliśmy zajęcia z wf-u i stałem na bramce, a usłyszałem, jak pan Adam gra na akordeonie to natychmiast zamierałem. Piłka wpadała do bramki, a ja słuchałem polek i oberków.

- wspomina Przemek.

Choć artysta ukończył później Wydział Wokalno-Aktorski Akademii Muzycznej w Gdańsku, to właśnie krakowiaki, polki i oberki z rodzinnych stron uważa za najbliższe sercu.

Orkiestry dworskie i urok klarnetu

Charakterystycznym elementem kapel z pogranicza krakowsko-świętokrzyskiego jest bogate instrumentarium dęte, w którym trąbka i klarnet brzmią donośnie, obok kontrabasu skrzypiec i czasem barabanu. Taka tradycja sięga przełomu XIX i XX wieku, gdy instrumenty trafiały pod strzechy za sprawą muzyków, wracających z armii, lub dawnych orkiestr dworskich, na przykład z podmiechowskiego Deszna. Początkowo używano krótszych klarnetów w stroju C, brzmiących bliżej skrzypiec, które z czasem ustąpiły miejsca łagodniejszym instrumentom w stroju B. To właśnie ten specyficzny, rzewny ton potrafił bez reszty zauroczyć przyszłych mistrzów.

Chodziłem na zabawy jako taki chłopak szesnastoletni, słyszałem jak grał klarnecista. To były lata siedemdziesiąte . Grał tak żałośnie, że po prostu mnie urzekł tym graniem, i postanowiłem, że muszę grać na klarnecie, muszę.

- mówi Zygmunt Kazimierz Lędźwa, klarnecista kapeli Małopolanie.

Wściekłe tempo na zmęczenie

Ruchliwość, techniczna trudność i zawrotne tempo to znaki rozpoznawcze melodii z okolic Jędrzejowa czy Pińczowa, które wyraźnie odróżniają je od spokojniejszej, śpiewnej nuty kieleckiej. Muzyka ta od zawsze miała konkretne, bardzo bliskie człowiekowi zadanie, miała nieść ulgę po morderczej pracy.

Muzyka ludowa musi być radosna, bo niesie za sobą pewne emocje, które kiedyś ludzie na nią przekładali. Młodzież się spotykała na tak zwanych muzykach, na zabawach. Ludzie, po ciężkim dniu, chcieli wytańczyć ten trud życia na roli. Mówi się o muzyce jędrzejowskiej, że to jest muzyka wściekła, bo tam grają w takich szybszych tempach

-tłumaczy Przemysław Ostrowski

Współczesne zespoły, choć czerpią z nagrań archiwalnych, nie chcą jedynie kopiować dawnych mistrzów.  Przepuszczają dawne melodie przez staranną edukację, ale przede wszystkim przez osobiste doświadczenia i emocje.

Z estrady prosto do ludzi

Przez dekady tradycyjne kapele znajdowały schronienie w domach kultury i na festiwalowych estradach, co uchroniło wiele unikalnych utworów od zapomnienia. Dzisiaj jednak młode pokolenie muzyków dąży do tego, by wyrwać muzykę z ram festiwali i ludowych przeglądów, by przywrócić jej pierwotną, użytkową funkcję.

Wielkim marzeniem gościa Radia Kraków jest powrót muzyki tradycyjnej do naturalnego środowiska, granie jej w stylu in crudo, bez współczesnych, upiększeń i prosto do tańca. Okazją do takiego powrotu do korzeni będzie Ponidziański Tabor w Zagajach Stradowskich, zaplanowany od 29 lipca do 2 sierpnia, gdzie pod okiem dawnych mistrzów będzie można uczyć się gry, śpiewu oraz tańców, w tym krakowiaka.

Marlena Ostrowska ze swoim mistrzem  Zygmuntem Kazimierzem Lędźwą
Marlena Ostrowska ze swoim mistrzem Zygmuntem Kazimierzem Lędźwą, zdjęcie Magdalena Zbylut- Wiśniewska
Gość programu, Przemysław Ostrowski z prowadzącą, Agnieszką Barańską

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania