Na Hali Barankowej pod Babią Górą kończy się sezon pasterski. Baca Jakub Ciężczak razem z juhasami – Witoldem Staszelem i Józefem Lassakiem – sprowadza owce do Zawoi. Spotykamy się w bacówce przy watrze, która jeszcze płonie. Jej wygaszenie oznacza koniec pracy hali.
Posłuchaj Przed Horyzontem
Tegoroczny wypas był wymagający. Wiosna długo pozostawała chłodna, a później przyszły susza i upały. Silny wiatr dodatkowo wysuszał halę, a szczególnie trudny był sierpień. Pasterze musieli też uważać na wilki. Mimo tych problemów udało się utrzymać liczebność stada.
O tym wszystkim rozmawiamy przy watrze – także o tym, jak zmieniło się życie na hali. Dziś pasterze mają telefony, samochód i radio, a do bacówki regularnie zaglądają turyści. Nie zawsze jednak ta obecność jest dla nich wygodna.
Pasterze coraz częściej mają poczucie, że sami stają się atrakcją. Turyści przychodzą zobaczyć owce czy zrobić zdjęcie. Zdarza się, że przy tym nie respektują zasad obowiązujących na hali, podchodzą zbyt blisko zwierząt albo traktują miejsce pracy pasterzy jak plener fotograficzny.
W rozmowie z Jakubem Ciężczakiem, Witoldem Staszelem i Józefem Lassakiem pytamy więc nie tylko o tegoroczny sezon, ale też o współczesne życie na hali: o to, co ułatwia pasterzom pracę, a co przeciwnie – staje się kolejnym problemem. Rozmawiamy o owcach, pogodzie, turystach i o tym, jak wygląda pasterstwo w czasach, kiedy tradycyjna bacówka stała się również miejscem odwiedzanym przez setki osób.
Wszystko przy watrze, która po kilku miesiącach zostanie wygaszona wraz z końcem sezonu.