Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zarabiają 3600 zł netto i ratują świat. Jak wygląda praca w NGO w Polsce?

Praca w NGO daje satysfakcję, ale zazwyczaj nie daje pieniędzy. A to przecież praca jak każda inna; bywa, że bardzo obciążająca psychicznie. Dlaczego ci, którzy opiekują się nami i naprawiają świat, zarabiają tak mało? Dlaczego wciąż wydaje nam się, że praca w schronisku dla bezdomnych zwierząt albo w hospicjum, to hobby? O tym rozmawialiśmy z dr. Norbertem Lauriszem z UEK (Katedra Zarządzania Organizacjami Publicznymi).

Zarabiają 3600 zł netto i ratują świat. Jak wygląda praca w NGO w Polsce?
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
  • Pensje w NGO-sach są rażąco niskie w stosunku do wagi ich zadań.
  • Polska funkcjonuje w modelu, w którym NGO-sy wykonują usługi publiczne z pieniędzy państwowych.
  • Wciąż nie rozumiemy, że praca społeczna to praca, a nie hobby.
  • Ludzie w NGO-sach wykonują trudne, często traumatyczne obowiązki za symboliczne wynagrodzenie.
  • Finansowanie trzeciego sektora to inwestycja w bezpieczeństwo i solidarność społeczną.


Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z dr. Norbertem Lauriszem

Kryzys w krakowskim schronisku. Pracownicy mówią o mobbingu i niskich pensjach, żądają podwyżek o 1200 złotych netto. Zarządzające schroniskiem Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przekonuje, że tak duże podwyżki wymusiłyby przesunięcia w budżecie kosztem opieki nad zwierzętami.

Kryzys w krakowskim schronisku. Pracownicy mówią o mobbingu i niskich pensjach, KTOZ odpowiada

Marcin Śliwa

Za dużo pracy, za mało pieniędzy

Średnie wynagrodzenie w polskich organizacjach pozarządowych to 3600 zł netto. Dr Norbert Laurisz podkreśla, że to bardzo niska kwota w stosunku do wykonywanych zadań i odpowiedzialności. Pracownicy NGO-sów pełnią funkcje, które w innych krajach wykonują instytucje publiczne: zajmują się opieką nad zwierzętami, seniorami, osobami chorymi czy niepełnosprawnymi.
To nie praca „z misji” — to realne świadczenie usług społecznych, za które powinni otrzymywać godne wynagrodzenie.

To nie jest wygórowana stawka za pracę, zwłaszcza jeśli wykonuje się zadania społecznie użyteczne. Takich pracowników powinniśmy doceniać

- przekonuje rozmówca. 

Według dr. Laurisza w polskim społeczeństwie utrwaliło się przekonanie, że praca w trzecim sektorze to hobby albo działalność wolontariacka. Ludzie oczekują, że ktoś „z pasji” będzie się zajmował zwierzętami, seniorami czy sprzątaniem parków – najlepiej za darmo.
Rozmówca porównuje to do straży pożarnej: nie widzimy ich pracy na co dzień, ale przecież nikt nie oczekuje, że będą gasić pożary bez pensji. Tak samo jest z NGO-sami – po prostu ich skuteczność sprawia, że problem znika z pola widzenia.

Dość często się spotykamy z takim stwierdzeniem, że "ktoś to powinien zrobić" - załatać dziurę, zaopiekować się bezpańskim psem, zająć się parkiem. Ktoś powinien to zrobić. Pytanie: kto? I czy jesteśmy gotowi zrozumieć, że tego nikt nie robi, bo jest hobbystą. Oczywiście są też tacy. Natomiast w pewnym momencie, kiedy mówimy już o powtarzalności, jest to praca

- tłumaczy Laurisz.

NGO: "Jesteśmy oburzeni, bo nikt nie konsultował z nami tej decyzji"

Pomoc, która wymaga stalowych nerwów

Gość Radia Kraków przyznaje, że był w schronisku tylko raz — i to doświadczenie go przytłoczyło. Tymczasem pracownicy schronisk, fundacji i hospicjów mierzą się z tym codziennie.

Ich praca nie kończy się o godzinie 16. To kontakt z cierpieniem, bezradnością, śmiercią. To obowiązki wymagające wiedzy i empatii, często wykonywane w trudnych warunkach emocjonalnych. Tym bardziej niezrozumiałe jest, że ci ludzie muszą walczyć o 1000 złotych podwyżki.

To nie fanaberia – to usługa dla wszystkich. Bezpańskie psy nie biegają po ulicach, bo ktoś codziennie ciężko pracuje. Za tym stoją ludzie, którzy też chcą godnie żyć

- podkreśla rozmówca.

Na pytanie o rozwiązania, dr Laurisz odpowiada wprost: potrzeba więcej pieniędzy. Ale nie chodzi tylko o „dosypanie” – to raczej inwestycja w stabilność społeczną. NGO-sy zajmują się tymi, których państwo i społeczeństwo często zostawiają samych: chorymi, starszymi, zwierzętami. Jeśli ich zabraknie, to my – jako obywatele – będziemy musieli przejąć te obowiązki. Dlatego wsparcie trzeciego sektora jest nie tylko moralnym gestem, ale też ekonomicznym i społecznym obowiązkiem:

To inwestycja w nas samych – w nasze bezpieczeństwo, komfort i pewność, że gdy coś się stanie, ktoś nam pomoże.

Hospicja liczą każdą złotówkę. „Opieka nad umierającym nie może być luksusem”

Jacek Bańka

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem