Użycie broni palnej przez policjantów w Polsce należy do wyjątków, choć w ostatnim czasie takich przypadków przybywa – wskazuje dr Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendy Głównej Policji. W Radiu Kraków wyjaśniał, kiedy funkcjonariusz może zrezygnować ze strzału ostrzegawczego i dlaczego decyzje w takich interwencjach zapadają w ułamkach sekund.
Posłuchaj rozmowy z dr. Mariuszem Sokołowskim
Rzadkie sytuacje, ale rosnąca liczba agresywnych interwencji
Gość Radia Kraków podkreślił, że przypadki użycia broni palnej przez policję są bardzo rzadkie, jeśli zestawić je z ogromną liczbą codziennych interwencji.
"Może nie zdajemy sobie sprawy z tego, że każdy dzień to jest kilkanaście tysięcy policyjnych interwencji" – mówi Sokołowski.
Zaznaczył, że funkcjonariusze sięgają po broń wyłącznie w sytuacjach szczególnych, kiedy zagrożone jest życie policjanta lub innych osób. Jednocześnie zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie takich zdarzeń jest więcej niż wcześniej, co – jego zdaniem – ma związek z częstszymi interwencjami wobec osób pod wpływem narkotyków i środków psychoaktywnych.
„Różnego rodzaju środki psychoaktywne sprawiają, że u niektórych osób włącza się swoisty „tryb nieśmiertelności”: zaczynają niewłaściwie postrzegać otaczającą rzeczywistość i podejmują bardzo agresywne działania wobec innych ludzi” – zauważa ekspert.
Użycie broni przez policjanta – co mówią przepisy?
Dr Sokołowski wyjaśnił, że zasady użycia broni reguluje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i użyciu broni palnej. Co do zasady policjant powinien wezwać do zachowania zgodnego z prawem i odrzucenia niebezpiecznego narzędzia, a dopiero potem oddać strzał ostrzegawczy.
"Prawo dopuszcza odstąpienie od tych etapów w sytuacjach niecierpiących zwłoki". O jakie sytuacje chodzi? "To zdarzenia, gdy zwłoka mogłaby zwiększyć zagrożenie" – tłumaczy Sokołowski.
Atak nożownika w Myślenicach. Napastnik został zastrzelony przez policjanta
W takich przypadkach funkcjonariusz może po okrzyku „Stój, policja!” oddać strzał bezpośrednio w kierunku napastnika. Gość Radia Kraków zaznaczył też, że w realnej interwencji policjant nie ma komfortu analizowania zdarzenia krok po kroku, bo wszystko dzieje się błyskawicznie.
„Musi w ułamkach sekund przeanalizować, czy w ogóle powinien sięgnąć po broń, czy może oddać strzał i czy użycie broni w tej sytuacji jest zasadne – a jeśli tak, to działać.”
W sytuacjach takich jak ta w Myślenicach – gdy napastnik atakuje ludzi, a później również policjantów, mając nóż czy inne niebezpieczne narzędzie — priorytetem jest ochrona życia.
—
Nasz gość
Mariusz Sokołowski (ur. 1973) to polski policjant i historyk, inspektor Policji w stanie spoczynku oraz doktor nauk humanistycznych. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim, a doktorat z historii obronił na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, badając relacje policji i społeczeństwa w II RP. W latach 2007–2015 pełnił funkcję rzecznika prasowego Komendanta Głównego Policji, wcześniej był rzecznikiem Komendy Stołecznej. Po zakończeniu służby zaangażował się w działalność konsultingową, a obecnie pracuje jako wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
(źródło: wikipedia.pl)