- Jestem zadziwiona czasem, który upłynął. "Szczeliny istnienia", spektakl w którym gram, pozwolił mi się zatrzymać nad tym, czym jest czas, nad jego upływem. Tam jest taki piękny tekst, że dana jest nam tylko chwila. I to jest prawda. Czuję teraz, że ta chwila była i że będzie miała swój kres. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam. Teraz przyszedł ten moment zatrzymania, dystansu do wielu spraw i chęci wykorzystania czasu na to, żeby coś jeszcze zrobić, zagrać, pojechać, ale też być z moimi córkami i wnuczkami - mówi Anna Tomaszewska, aktorka Teatru im. Juliusza Słowackiego, która niedawno obchodziła jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. W rozmowie z Sylwią Paszkowską wspomina karierę i mówi o trudnych momentach, kiedy musiała dokonywać wyborów: dzieci czy zawód, rodzina czy własne szczęście. Zawsze na I miejscu stawiała córki, które po latach to doceniły i podarowały jej medal za umiejętność łączenia macierzyństwa z zawodem. Obydwie zresztą poszły w ślady sławnych rodziców, bo i Zuzanna, i Katarzyna Grabowskie są dzisiaj wziętymi aktorkami.