Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

51-latka wtargnęła do zakopiańskiego przedszkola i chciała wziąć zakładników

Dramatyczna akcja policji w przedszkolu "Puchatek" w Zakopanem. 51-letnia kobieta wtargnęła do placówki z przedmiotem przypominającym butlę gazową. Zachowywała się agresywnie wobec opiekunów, krzyczała. Pracownicy przedszkola postanowili wezwać policję. Na szczęście dzieciom nic się nie stało. Kobieta trafiła na Oddział Psychiatryczny nowotarskiego szpitala, ale policja nie zakończyła działań w tej sprawie. Saperzy w piątek po południu przeszukali samochód którym Janina O. przyjechała przed przedszkole. Na razie nie ma jednak informacji aby w aucie kobieta pozostawiła cokolwiek niebezpiecznego.

51-latka wtargnęła do zakopiańskiego przedszkola i chciała wziąć zakładników
Fot. Przemysław Bolechowski

Posłuchaj co mówi dyrektor przedszkola, Jacek Ślusarczyk

51-letnia kobieta wtargnęła do zakopiańskiego przedszkola i chciała wziąć zakładników
%gallery_42500%

"Policjanci pojawili się na miejscu i obezwładnili tę kobietę. Jest tam też straż pożarna, która sprawdzi, czy kobieta faktycznie weszła z butlą gazową i czy dzieciom groziło niebezpieczeństwo" - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.

Jak dodaje Katarzyna Cisło, 51-latka nie wyrządziła nikomu krzywdy. Dyrektor przedszkola Jacek Ślusarczyk przyznaje, że sytuacja była bardzo nerwowa, ale mimo to personel zachował się wzorowo. Dzieci zostały momentalnie przeniesione do innych pomieszczeń i nie uczestniczyły w całym zajściu. "Ta kobieta weszła do przedszkola z innym rodzicem. Miała w ręku reklamówkę. Powiedziała, że chce widzieć się z jakąś nauczycielką. Gdy ta do niej podeszła, kobieta wymierzyła z pistoletu i powiedziała, że to jest napad" - relacjonuje w rozmowie z Radiem Kraków dyrektor przedszkola. 

Roman Wieczorek z zakopiańskiej policji dodaje, że zatrzymana kobieta leczyła się psychiatrycznie. Jest znana policji: wcześniej wielokrotnie dzwoniła do dyspozytorów i informowała i nieistniejących wydarzeniach. Policja będzie wyjaśniać motywy działania kobiety. 51-latka często występowała na sesji Rady Miasta, informując, że pod Tatrami działa mafia paliwowa. Lokalnym dziennikarzom skarżyła się również na konflikty sąsiedzkie. Zaraz po wejściu do przedszkola zadzwoniła do redakcji "Tygodnika Podhalańskiego". "Mówiła, że robi to, bo jest zdesperowana. Że nikt nie chce się wstawić w jej sprawie i że nie może już tak dłużej żyć" - opowiadział Radiu Kraków Jerzy Jurecki z "Tygodnika Podhalańskiego".

(Karol Surówka, Przemysław Bolechowski/ ew)

Obserwuj autorkę na Twitterze: 

Obserwuj @SurowkaKarol

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec