Związkowcy ze skłóconych na co dzień Azotów w Tarnowie i Puławach łączą siły w sprawie obrony zakładów przed rosyjskim Acronem. Wiadomo na pewno, że spółka ma już ponad 20 procent akcji Grupy Azoty. Dlatego związkowcy apelują do premiera Donalda Tuska o niezwłoczne wpisanie Azotów na listę spółek o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego. Jest na niej m.in. PKP PLKa, Orlen, czy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.
Związkowców z Azotów uparcie od dawna przekonują rząd, a teraz bezpośrednio premiera Donalda Tuska, że dopiero wpisanie Grupy na listę w pełni zabezpieczy zakłady przed wrogim przejęciem. Teraz przed Acronem, ale także na przyszłość. "Mówimy, żeby to było zabezpieczenie ustawowe" - wyjaśnia Tadeusz Szumlański z zakładowej Solidarności.
Do tej pory na podobne apele ministerstwo skarbu odpowiadało, że 33 procent akcji Grupy Azoty, stabilny akcjonariat, i zabezpieczenia w statucie spółki wystarczą do obrony przed wrogim przejęciem. Resort jednak też jest zaniepokojony ostatnią aktywnością Acronu, poprosił właśnie Komisję Nadzoru Finansowego o sprawdzenie czy Acron dalej nie dokupuje akcji Azotów.
Przypominamy: Rosyjski Acron wykupił kolejne udziały w Grupie Azoty
(Bartłomiej Maziarz/ko)