Są zarzuty dla dróżnika, który jest podejrzany o spowodowanie wypadku kolejowego w Woli Rzędzińskiej pod Tarnowem. Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku. Wówczas rogatki na przejeździe zamknęły się zaledwie kilkanaście sekund po otwarciu i uwięziły dwa auta. W jeden z pojazdów uderzył pociąg, a kierowca samochodu został ranny.
Posłuchaj co mówi prokurator Arkadiusz Bara
Do tej pory śledczy badali czy był to błąd 23-letniego dróżnika czy może usterka techniczna. Mężczyzna usłyszał zarzut sprowadzenia nieumyślnego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym oraz spowodowania wypadku drogowego.
"Zgodnie z opinią biegłego, przyczyn wypadku należy upatrywać w zachowaniu dróżnika pomocniczego. Materiał dowodowy pozwolił na stwierdzenie, że dyżurny zbyt wcześnie podjął decyzję o podniesieniu zamkniętych rogatek. Po chwili się zorientował i próbował je zamknąć. Wtedy doszło do uwięzienia dwóch samochodów między rogatkami. Jeden się nie zmieścił i został uderzony przez nadjeżdżający pociąg" - mówi prokurator Arkadiusz Bara.
Dróżnikowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Mężczyzna złożył już wyjaśnienia, ale prokuratura jak na razie nie ujawnia stanowiskam podejrzanego.
Przypominamy: Wypadek na przejeździe kolejowym w Woli Rzędzińskiej. Jest policyjne postępowanie!
(Agnieszka Bednarz/ko)