"To już prawdziwa plaga" - mówią mieszkańcy regionu tarnowskiego. Od kilkunastu dni walczą oni ze ślimakami. Nie tymi jadalnymi, ale tak zwanymi ślimakami nagimi - szkodnikami, które niszczą uprawy i zjadają wszystko co napotkają na swojej drodze. Deszcz, wilgotna pogoda i słaba zima sprawiły, że ślimaki te namnażają się w zastraszającym tempie i rozprzestrzeniają się na coraz większe obszary.
Ślimaki są zmorą w przydomowych ogródkach, ale także na dużych gospodarstwach w regionie tarnowskim. "To plaga. One zżerają wszystko, nawet pokrzywy. Żona zasadziła kwiaty, nikt nie popatrzył i zostały tylko korzenie. Straty są duże. Zjadły mi już sałatę i sadzonki. Można je tylko niehumanitarnie zgnieść" - mówią mieszkańcy.
Ze szkodnikami trudno walczyć, bo niszczą uprawy głownie nocą a środki do ich zwalczania są drogie. Mieszkańcy próbują domowych sposobów - soli, fusów z kawy czy pułapek własnej produkcji.
(Agnieszka Wrońska/ko)