Zarówno władze Tarnowa jak i spółki żużlowej mówią o potrzebie kompleksowej przebudowy stadionu miejskiego. Żadna ze stron nie ma jednak 50 milionów na taki projekt. Zamiast się porozumieć, wolą się przepychać. Prezes spółki Łukasz Sady mówi o tym, że stadion miejski w obecnym stanie nie spełnia wymogów rozgrywania spotkań żużlowych. A prezydent Roman Ciepiela, że przebudowa może nastąpić najwcześniej po zakończeniu dzierżawy przez spółkę żużlową.
Prezes Łuaksz Sady przekonywał na tarnowskiej antenie Radia Kraków, że spółka robi co może. „Drobne prace remontowe, naprawcze. To co musimy, aby w ogóle można było robić imprezy masowe. Aby ten stadion był w miarę bezpieczny. Natomiast spółka żużlowa, nie udźwignie takiego ciężaru. I de facto nie jest powołana do remontowania tak potężnego obiektu miejskiego”. - zaznacza Sady.
Przebudowa stadionu miejskiego była jednym z elementów pomysłu prezydenta Romana Ciepiela na stworzenie w Mościcach centrum przygotowań paraolimpijskich. Szybko jednak okazało się, że miasto nie co liczyć na włączenie molocha z ulicy Zbylitowskiej do takiego projektu. Podobnie zresztą jak na pieniądze unijne na remont stadionu.
Tarnowi pozostaje zbierać na to własne pieniądze, a to może potrwać latami. Jak wyjaśniał na antenie Radia Kraków dyrektor wydziału sportu Marek Baran, miasto chce na razie zlecić … przygotowanie koncepcji przebudowy stadionu.