To była przygoda jak z filmu komediowego, choć głównemu bohaterowi z pewnością nie było do śmiechu. Obywatel Serbii, jadąc autostradą A4 przez Tarnów kierunku Krakowa, postanowił zatrzymać się w Miejscu Obsługi Podróżnych i odpocząć. Udał się do przedziału bagażowego w swoim aucie dostawczym, aby się zdrzemnąć. Okazało się jednak, że... tylnych drzwi nie da się otworzyć od wewnątrz! Zaczął gorączkowo krzyczeć i kopać w ściany pojazdu.
Podróżujący przez Polskę przedstawiciel handlowy z Serbii, znużony długą trasą, chciał odpocząć na parkingu autostradowym w Rudce, nieopodal Tarnowa. Postanowił przespać się kilka godzin w przestrzeni bagażowej swojego samochodu dostawczego. Niestety przypadkiem zatrzasnął się i nie mógł wyjść.
Mocno zdenerwowany kopał w drzwi, bezskutecznie próbując wydostać się z blaszanej pułapki. Na nic też zdały się wołania o pomoc, nikt z zewnątrz nie zareagował.
- Na szczęście na parkingu zupełnym przypadkiem pojawili się nasi funkcjonariusze. Oni podeszli do samochodu. Drzwi były pozamykane. Udało się je otworzyć siłą. W samochodzie był zmęczony i przerażony właściciel. Mężczyzna wyszedł, wszystko było w porządku. Podziękował i dalej pojechał w swoją podróż - wyjaśnia Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.
Prawdopodobną przyczyną zablokowania się drzwi bagażnika była awaria elektrycznego systemu ryglującego zamek.
(Marcin Golec/rk/ko)