Bociany w wielu miejscach są wypatrywane, ale w Niedzieliskach koło Szczurowej są witane w wyjątkowy sposób. Ze względu na podmokłe tereny, gdzie znajdują pożywienie, ten region Małopolski jest chętnie przez nie odwiedzany. W bocianiej wiosce - jak nazywane są Niedzieliska - witały je dzieci z całej okolicy. Miały przebrania i transparenty.
Posłuchaj rozmowy z Zygmuntem Szychem
Barwny korowód znowu odwiedził gospodarstwo Państwa Królów, bo to tam 21 marca pojawił się pierwszy bocian. "Pojawił się u nas akurat pierwszego dnia wiosny. Aż się wzruszyliśmy" - mówił pan Eugeniusz Król i dodał, że dziesięć dni później przyleciała "pani bocianowa".
Ale nawet w Niedzieliskach bocianów jest coraz mniej. W tym roku to cztery gniazda, a w przeszłości bywało ich nawet dwa razy więcej. Chociaż zdaniem dziennkarza i autora książki o bocianiej wiosce Zygmunta Szycha, sytuacja może się jeszcze odwrócić. "Bociany mają tzw. 10-letnie cykle. Raz jest ich mniej, raz więcej" - mówi Zygmunt Szych. Przyznaje jednak też, że niepokojące są przypadki masowego strzelania do tych ptaków w Libanie, przez co do Polski może rzeczywiście docierać ich mniej.
Zdaniem dziennikarza najważniejsze jest, że z Niedzielisk cały czas wylatują młode. W tamtym roku z gniazda u Państwa Królów wyleciały cztery ptaki.
Ptaki te w około 2 miesiące pokonują 10 tysięcy kilometrów. Pojawienie się pojedynczych ptaków już pod koniec lutego wcale nie musi oznaczać powrotu bocianów na wiosnę. Przylatują one stadami zazwyczaj w okolicach połowy marca. Zdarzają się też bociany, które zimują w Polsce.
Jak podkreśla autor książki "Jak żyją bociany w Niedzieliskach", wbrew bajkom i legendom, ulubionym przysmakiem bocianów wcale nie są żaby. Żywią się raczej myszami, wężami, kretami, a za przysmak uważają pasikoniki.
(Bartek Maziarz/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: