Do tarnowskiej straży miejskiej codziennie docierają zgłoszenia dotyczące podejrzenia palenia odpadami. Strażnicy przyznają jednak, że 95 procent tych zgłoszeń to fałszywe informacje. Nie każdy czarny dym oznacza spalanie odpadów. To najczęściej wina błędnego rozpalania w piecu.
- Strażnicy będą zawsze reagować na takie zgłoszenia, ale nasze kontrole przede wszystkim opierają się na informowaniu o zasadach małopolskiej uchwały antysmogowej. W pierwszej kolejności nasze interwencje są ukierunkowane na to, żeby przypominać mieszkancom o obowiązkach. Nie każdy wie, że można palić drewnem, które ma zawartość wilgotności od 20% w dół. Nie może to być mokre drewno. Nasze kontrole to gównie pouczenie i informacja - mówi Krzysztof Tomasik, komendant tarnowskich strażników.
Jak zaznacza Tomasik, nie każdy czarny dym wydobywający się z komina świadczy o spalaniu odpadów. "Taki ciemny dym, o którym często słyszymy w zgłoszeniach telefonicznych, nie jest potwierdzeniem spalania śmieci. To jest informacja o tym, że ktoś rozpala palenisko i prawdopodobnie zasypał palenisko węglem. Stąd nasze działania wspólne z Grupą Zdrowego Oddychania. Informujemy o właściwym sposobie rozpalania kotłów" - mówi.
Tarnowska straż miejska w tym roku chce zakupić urządzenie do badania wilgotności drewna, aby ich kontrole były bardziej skuteczne. Od początku tego sezonu grzewczego tarnowscy strażnicy otrzymali 78 zgłoszeń od mieszkańców w sprawie podejrzenia spalania odpadów. Tylko w dwóch przypadkach zgłoszenie się potwierdziło i strażnicy wystawili mandat w wysokości 200 złotych.
(Agnieszka Wrońska/ko)