Poranne samoloty Polskich Linii Lotniczych LOT z Krakowa i Bydgoszczy do Warszawy zostały zawrócone i poleciały aż do Budapesztu. Jak przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków rzecznik LOT Krzysztof Moczulski, w tamtym czasie to była najbezpieczniejsza opcja z możliwych.
Posłuchaj co mówi rzecznik LOT, Krzysztof Moczulski
- Samolot wykonujący lot z Krakowa do Warszawy musiał, po półgodzinnym oczekiwaniu i braku perspektyw na poprawę pogody, odlecieć na lotnisko zapasowe, którym w tym momencie był Budapeszt. Na wszystkich lotniskach w Polsce były porywy bocznego wiatru. Najbliższym lotniskiem, na którym były dobre warunki, był Budapeszt - mówi Moczulski.
Samoloty z Krakowa i Bydgoszczy, które z powodu pogarszających się warunków zamiast do Warszawy poleciały do Budapesztu, po dotankowaniu ostatecznie doleciały bezpiecznie do celu po godzinie 9 rano.
Lotnisko w podkarowskich Balicach mimo silnych wiatrów spowodowanych orkanem, od rana pracuje planowo. Do tej pory nie trzeba było odwołać żadnego z przylotów czy też odlotów. Kraków Airport podkreśla jednak, że w momencie podejmowania przez LOT decyzji o zawróceniu porannego samolotu lecącego do Warszawy spodziewano się gorszych warunków w Krakowie, dlatego, dla bezpieczeństwa, Polskie Linie Lotnicze skierowały swój samolot do Budapesztu.
Z powodu silnego wiatru dwa poranne samoloty lecące do Warszawy: z Bydgoszczy i Krakowa zostały przekierowane do Budapesztu - poinformował PAP rzecznik LOT-u Krzysztof Moczulski. Po dotankowaniu paliwa i poprawie warunków są w drodze do Warszawy.