Powiaty oświęcimski i wadowicki w drodze rozporządzenia wojewody małopolskiego zostały uznane za obszar zagrożenia występowaniem wysoce zjadliwej ptasiej grypy. To za sprawą znalezienia w ubiegłym tygodniu 17 martwych łabędzi i czapli siwej na żwirowni Bielany w Oświęcimiu. To właśnie dzikie ptaki przenoszą wirus. Służby weterynaryjne uspokajają jednak - wirus nie przechodzi w łatwy sposób na ludzi. Zabija go nawet zwykłe przyrządzanie mięs w kuchni.
Posłuchaj materiału Natalii Feluś
"To rozporządzenie wojewody małopolskiego zakazuje utrzymywania drobiu na wolnym powietrzu, chyba że ten drób jest w jakiś sposób oddzielony siatkami od możliwości kontaktu z ptactwem dzikim. Ten dokument również nakazuje poić i karmić drób w zamkniętych pomieszczeniach, a także tak zwaną bioasekurację, czyli maty wszelkiego rodzaju, używanie przy kontakcie z drobiem odzieży tylko do tego celu" - mówił Ryszard Pagacz, wicewojewoda małopolski.
Najgroźniejszym obecnie szczepem wirusa jest szczep o legendarnej nazwie H5N1. Po raz pierwszy stwierdzono go w Hongkongu w 1997 roku, ale prawdziwa epidemia wśród ptaków wybuchła dopiero w 2003 roku.
U ludzi - jeśli już dojdzie do zakażenia - ptasia grypa ma objawy podobne do tych spowodowanych zwykłą grypą: gorączka, kaszel, ból gardła, bóle mięśni i stawów.