Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

To prawdopodobnie najczęściej uszkadzany wiadukt w Polsce. Dlaczego znów doszło tu do wypadku?

Po raz kolejny ciężarówka uszkodziła wiadukt kolejowy w Kleczy Dolnej na drodze krajowej nr 52 między Krakowem a Wadowicami. Ruch został sparaliżowany, a pociągi wstrzymane. Mieszkańcy znów zadają pytanie: dlaczego właśnie pod tym wiaduktem tak często dochodzi do podobnych kolizji?

To prawdopodobnie najczęściej uszkadzany wiadukt w Polsce. Dlaczego znów doszło tu do wypadku?
fot: Natalia Feluś

Posłuchaj co mówi Agnieszka Petek z wadowickiej policji

fot: Natalia Feluś

Wiadukt w Kleczy Dolnej koło Wadowic to prawdopodobnie najczęściej uszkadzany wiadukt w Małopolsce. Mimo ostrzeżeń kierowcy ciężarówek regularnie próbują przejechać pod zbyt niską konstrukcją, co kończy się zaklinowaniem pojazdów, uszkodzeniami wiaduktu i utrudnieniami na drodze krajowej nr 52.

Aby zapobiec kolejnym zdarzeniom, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zamontowała przed wiaduktem specjalne bramownice ostrzegawcze i dodatkowe oznakowanie. Informacje o ograniczeniu wysokości do 3,5 metra ustawiono już kilkadziesiąt kilometrów wcześniej od strony Zakopianki i Bielska-Białej. Kierowcy nadal ignorują znaki, a bramownice trzeba wymieniać średnio co trzy miesiące.

Kierowcy ciężarówek znów ignorują znaki na dk 52. Nowe bramownice już zniszczone

Natalia Feluś

- Co chwilę ktoś tu się klinuje, ale tak źle jak dziś jeszcze nie było - mówią Radiu Kraków mieszkańcy Kleczy Dolnej. - Nie było świąt Bożego Narodzenia, żeby któryś z kierowców nie utknął pod wiaduktem, a mieszkańcy w Kleczy go nie dokarmiali przez Boże Narodzenie. Wjeżdżają i blokują się. Nieraz jest to kilka godzin, ale teraz jest wyjątkowo. Dzisiaj to dosyć poważna sprawa. To się zdarza bardzo często. Kierowcy nie zważają na to, że tutaj mamy ograniczenie wysokości do 3,5 metra. Tyle co naprawili te wiszące znaki, może 10 minut upłynęło, jechał tir i automatycznie do góry się podniosło wszystko.

Drogowcy przekonują, że kierowcy są odpowiednio wcześniej informowani o ograniczeniu wysokości, a przed wiaduktem ustawiono specjalne bramownice ostrzegawcze. Problemem ma być ignorowanie oznakowania.

Niestety kierowcy permanentnie nie przestrzegają przepisów. Infrastruktura drogowa w tym miejscu taka jest, jaka jest. Kierowcy po prostu muszą się do tego dostosować. Dzisiaj, i wiele razy wcześniej, też ktoś się nie dostosował. Konsekwencje ponosimy wszyscy, bo droga w Kleczy Dolnej była zablokowana

- komentuje Kacper Michna z krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji.

Radiu Kraków udało się krótko porozmawiać z kierowcą ciężarówki. Z jego relacji wynika, że przed wiaduktem przejechał pod wygiętymi do góry bramownicami, nie zahaczając o nie. Uznał więc, że zestaw zmieści się także pod wiaduktem. Jak twierdzi, wysokość ładunku odpowiadała dopuszczalnemu prześwitowi, ale jedna z przewożonych betonowych płyt wystawała około 10 centymetrów ponad pozostałe. To właśnie ona uderzyła w wiadukt. Pozostałe płyty zmieściły się pod konstrukcją.

Co właściwie stało się w Kleczy Dolnej?

- Kierujący samochodem ciężarowym z naczepą, który przewoził płyty betonowe, zahaczył ładunkiem o konstrukcję wiaduktu kolejowego, powodując jego uszkodzenie. Nawiązano kontakt z dyżurnym PKP Wadowice. Ruch pociągów na trasie Bielsko-Biała - Kraków został wstrzymany do czasu zweryfikowania uszkodzeń przez pracowników kolei - informowała Agnieszka Petek z wadowickiej policji.

Ruch samochodowy był wstrzymany przez kilka godzin. Niestety, pociągi na trasie Bielsko-Biała - Kraków nadal nie kursują. Przewoźnik POLREGIO uruchomił zastępczą komunikację autobusową na odcinku objętym utrudnieniami. Jak dowiedziało się Radio Kraków, prawdopodobnie doszło do naruszenia konstrukcji wiaduktu.

Trzeba to powiedzieć wyraźnie. Doszło do katastrofy w ruchu lądowym. Kierowcy, którzy narażają na szwank i niszczą infrastrukturę kolejową, są pociągani do odpowiedzialności

- mówi Piotr Hamarnik z PKP Polskich Linii Kolejowych.

Naczepa ciężarówki też jest zniszczona.

fot: Natalia Feluś

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany

  • Sylwia Paszkowska z Radia Kraków wyróżniona podczas gali Lodołamacze 2026

  • Węzeł, który "wybacza" błędy kierowcom. Duże zmiany na S7 przed Wszystkimi Świętymi

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo "wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!