Mieszkańcy Bolesławia zachodzą w głowę, kto teraz będzie zajmował się skutkami współczesnej eksploatacji na ziemi olkuskiej? Wraz z końcem roku zamknięto ostatecznie kopalnię Olkusz-Pomorzany. Proces ten trwał od 2020 roku. W tym czasie wyłączono pompy odwadniające teren, zlikwidowano też część budynków i szybów. W efekcie powstały duże zbiorniki wodne i wiele zapadlisk. Obecnie największe zagrożenie stanowi właśnie wciąż podnoszący się poziom wód gruntowych. Kto teraz zadba o ochronę tego terenu?
Rzecznik prasowy Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław Tomasz Wójcik uspokaja, że ostateczna likwidacja kopalni nie oznacza końca działalności samych zakładów.
W dalszym ciągu będziemy pracować nad usuwaniem skutków i monitorować środowisko – mówi Radiu Kraków Tomasz Wójcik.
Zapadliska wciąż dają się we znaki. Ostatnia duża wyrwa pojawiła się w pobliżu cmentarza i gminnej drogi w święta Bożego Narodzenia.
Kolejne zapadlisko w Bolesławiu. Strażacy zabezpieczyli teren
ZGH Bolesław zasypie lej. Na bieżąco udrażnia też teren pod kontrolowany spływ podnoszącej się wody. W sprawie wody, która wtargnęła już do niektórych domów, 12 stycznia w Bolesławiu planowane jest zwołanie sztabu kryzysowego.
Z kolei posiedzenie międzyresortowego zespołu do spraw zapadlisk i podtopień na ziemi olkuskiej i w Trzebini zaplanowane jest na 29 stycznia w urzędzie wojewódzkim w Krakowie, tym razem w obecności samorządowców, których problem bezpośrednio dotyczy.