200 tysięcy złotych dotacji otrzymali sądeccy WOPR-owcy na zakup sprzętu do działań ratowniczych w czasie powodzi. Problem jednak w tym, że pieniądze z Narodowego Fundusz Ochrony Środowiska to tylko połowa niezbędnej kwoty, o którą się starali ratownicy. Teraz rozpoczęli gorączkowe poszukiwania wkładu własnego. Liczą na wsparcie sądeckich samorządów.
- Zależy nam głównie na zakupie sprzętu do nurkowania, specjalnej łodzi i samochodu terenowego. Poruszamy się teraz prywatnymi samochodami terenowymi. Mamy samochód osobowy. W czasie powodzi cięzko jest jednak dojechać – wyjaśnia Dariusz Gerhart, naczelnik sądeckiego WOPR-u.
Na znalezienie pieniędzy WOPR-owcy mają czas do listopada. W innym wypadku dotacja przepadnie.
(Bartosz Niemiec/ko)