Tę wycieczkę w góry znany sądecki kajakarz zapamięta do końca życia. Marian Gonciarz, który jako pierwszy w historii przepłynął kajakiem Wisłę pod prąd, wybrał się w minioną niedzielę do lasu i został okradziony. Sportowiec zostawił samochód na drodze leśnej tuż przed szlabanem we wsi Złotne w gminie Nawojowa. Gdy po spacerze chciał wrócić do domu okazało się, że w baku nie ma paliwa, jest za to dziura. "Złodziej upuścił niemal całą benzynę" – opowiada Gonciarz.
Marian Gonciarz musi teraz wymienić w samochodzie bak, co będzie go kosztowało 1500 złotych. Jak się okazuje, do kradzieży paliwa w sądeckich lasach dochodzi bardzo często. Zazwyczaj jednak olej napędowy i benzyna znika z ciągników, koparek czy spychaczy zakładów usług leśnych. "W okolicach właśnie Złotnego, a także Binczarowej to już prawdziwa plaga" – mówi Zbigniew Gryzło, nadleśniczy nadleśnictwa Nawojowa.
Złapanie leśnego złodzieja na gorącym uczynku jest jednak praktycznie niemożliwe. W ubiegłym roku udało się zatrzymać tylko jedną taką osobę. Poza tym łupem złodziei pada nie tylko paliwo. Kilka lat temu turysta stracił koła w samochodzie. Mężczyzna zostawiał pojazd również przed szlabanem na leśnej drodze i spędził noc w schronisku na Łabowskiej Hali. Rano jego samochód zamiast na kołach stał już na cegłach.
(Bartosz Niemiec/ko)