Prokurator Generalny broni działań śledczych z Nowego Sącza w sprawie podejrzenia znieważenia prezydenta Andrzeja Dudy przez młodego internautę. Andrzej Seremet w rozmowie z Radiem Kraków podkreślił, że nikt nie przeszukiwał mieszkania, bo 17-latek w dobrowolny sposób oddał komputer policji. A działania zostały podjęte ze względu na groźby młodego sądeczanina pod adresem osoby, która zawiadomiła prokuraturę o prześmiewczym filmie z udziałem prezydenta Dudy.
"Fakty wyglądały inaczej. Nikt nie wchodził, wyłamując drzwi do jego mieszkania. Nikt też nie dokonywał przeszukiwania. Służby zjawiły się tam przede wszystkim z powodu gróźb chłopaka. Tego nie można było zlekceważyć. A chłopak przekazał swój sprzęt kulturalnie i bez zamieszania" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków Andrzej Seremet.
Nastolatek z Nowego Sącza tłumaczył dziennikarzom, że nie jest autorem filmu, a jedynie go udostępnił w internecie. Obraz został tak zmontowany, że pokazuje prezydenta Dudę, który zabiera kwiaty spod pomnika Romana Dmowskiego. Film został opatrzony komentarzem: "pijany prezydent kradnie kwiaty".
(Bartek Maziarz/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: